Sadistik Forest – „Morbid Majesties” (2018)

Metal z Finlandii kojarzy mi się z wieloma zespołami. Duża ilość z nich tworzy w bardzo melodyjnych, łagodnych, żeby nie napisać cukierkowych klimatach. Mamy Nightwish, Children of Bodom, HIM, Lordi…Wszystkie te kapele prezentują wysoki poziom, jednak podchodzą do tworzenia muzyki ze sporym naciskiem na melodię. Skojarzenia te mają się nijak względem hordy Sadistik Forest. Zespół prowadzony przez gitarzystę Antti Heikkinena obraca się w bardzo brutalnych klimatach, a mająca premierę 25maja nowa płyta SF, zatytułowana Morbid Majeties, uderzy w Was pełną siłą oldschoolowego death metalu. Płyta wydana będzie przez stosunkowo młodą, aczkolwiek prężnie działającą indyjską wytwórnię Transcending Obscurity Records.

Opis płyty zacznę od wrażeń ogólnych. Brzmieniowo SF porusza się blisko starego szwedzkiego metalu, słychać to głównie w soundzie gitar, które charczą zawodowo w stylu Grave, Entombed, Bloodbath, Vomitory. Sama muzyka posiada w sobie również sporo naleciałości tej odmiany death metalu przeplatanych okazjonalnie thrashowymi i black metalowymi elementami. Muszę przyznać, że wypadkowa tych stylów w wykonaniu Finów jest bardzo zjadliwa i wpadająca w ucho. Poza oczywistymi dla tego kierunku średnimi tempami i pojawiającymi się gdzieniegdzie blaścikami, Morbid Majesties oferuje słuchaczowi znaczną ilość „catchy headbanging moments”. W niemal każdym kawałku znajdziemy chytrze wkomponowany motyw, który momentalnie zapada w pamięć. Najczęściej są to miarowe, ultra masywne ciężary, mogące zdruzgotać kręgosłup. Jestem przekonany, że koncertowo Sadistik Forest to zabójcza maszyna. Takie kawałki, jak Decades of Torment Then Death czy singlowy Destructive Art nie pozostawiają słuchaczowi innej możliwości poza machaniem głową, a walce w stylu The Hour of Dread lub Monsters of Death doprowadzą do stanu używalności polskie zniszczone drogi (hehe).

Morbid Majesties jest monolitem, ciężko mi wybrać z utworów faworyta. Płyta od pierwszych sekund po sam koniec funduje kompozycje na równie wysokim poziomie. Jedynym delikatnym mankamentem jej jest zbyt schowany w mixie growl Markusa Makkonena, znanego wcześniej z Hooded Manace. Trochę mi to psuje obraz całości, lecz nie jest na tyle dużym minusem, by mogło zniechęcić. Oczywiście jest to moje zdanie i ktoś inny nie zwróci nawet na to uwagi.

Z czystym sumieniem mogę polecić Sadistik Forest maniakom starej szkoły death metalu, lubującym się w scenie lat dziewięćdziesiątych. Płyta jest solidna, dobrze brzmiąca i konkretna. Warto też zwrócić uwagę na wytwórnię Transcending Obscurity Records. Po niedawno opisywanym przeze mnie morderczym akcie Depravity, Sadistic Forest niesie godnie sztandar swojego wydawcy.

Ocena: 7,5/10

Tagi: , , , , , , .