Są tacy organizatorzy i zespoły, których koncerty gwarantują doskonale spędzony czas.
Gdy mowa o gwieździe wieczoru w niniejszej relacji, Kælan Mikla z Islandii, to wysoki poziom reprezentowany przez band nie powinien nikogo dziwić. W końcu darkwave’owe trio rozgrzewało już publikę przed artystami tak znanymi, jak Alcest czy Ville Valo. Czym innym jest jednak koncert jako support, a czym innym headlinerowy występ, na który czekałam z niecierpliwością.
Sobotni wieczór w 2Progach okazał się idealną okazją do wsłuchania się w repertuar Kælan Mikla zawierający w sobie darkwave i elektronikę z dużą dawką północnego chłodu. Podczas obu polskich koncertów (kolejno w Poznaniu i Warszawie) jako supporty wystąpiły Pastry oraz Moriah Woods.
Pobieżne przesłuchanie twórczości Pastry, choć dobrej na poziomie technicznym i dość przyjemnej dla ucha, pozwoliło mi stwierdzić, że ich koncert nie będzie dla mnie obowiązkowym punktem wieczoru. Kwestie logistyczne w dużej mierze zdecydowały i koniec końców przyszłam do klubu dopiero na drugi występ wieczoru (pozdrawiam wszystkich, którzy podobnie jak ja upchnęli w jeden weekend trzy koncerty w różnych miastach).
Na szczęście zdążyłam na występ Moriah Woods. Twórczość Amerykanki, na żywo grana na gitarze i klawiszach oraz wzbogacona samplami, wprowadziła do klubu mistyczną aurę.
Wyjątkowy, niesamowicie klimatyczny repertuar Moriah Woods od razu zjednał sobie widownię – niektórzy sprawiali wręcz wrażenie, jakby byli w transie. Minimalistyczna, ale efektowna oprawa świetlna zapewniła na poły mistyczny, na poły medytacyjny klimat repertuaru osadzonego w dark folku z elementami rocka, elektroniki i americany.
Ponadto artystka chętnie zagadywała publikę, wspominając również o tym, że Poznań należy do jej ulubionych polskich miast. Po tak dobrym występie pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce do niego powróci!
Przerwa między supportem a głównym zespołem nie trwała długo i już wkrótce ponowne zgaszenie świateł zapowiedziało wejście Kælan Mikla na scenę.
Na przekrojowej setliście zagościły głównie utwory z ich najnowszego albumu Undir Köldum Norðurljósum, a sam zespół grał ponad godzinę, ciężko więc było opuścić klub z niedosytem. Od hipnotyzującego koncertowego otwieracza aż po kawałek grany na bis, koncert Islandek porywał i oczarowywał.
Obok pewników i fan favourites, takich jak Draumadís, Kalt czy Næturblóm znalazły się melodyjne numery typu Stormurinn czy znakomite, elektryzujące Andvaka, które na żywo wprost hipnotyzuje. Artystki nie zwalniały tempa i przedstawiały publice kolejne chwytliwe utwory, podczas których trudno było po prostu stać w miejscu. Momentami przestrzeń pod sceną zmieniała się niemalże w parkiet taneczny, poruszający się zupełnie tak, jakby występujące rzuciły na słuchaczy zaklęcie.
Choć wokalistka Laufey wielokrotnie dziękowała widowni, to poza podziękowaniami konferansjerka pozostała dość ograniczona. Nie uważam tego za wadę ich występu – przeciwnie, pozwoliło to jeszcze lepiej skupić się na muzyce. Tę zaś można było docenić w pełni, dzięki dobremu nagłośnieniu – jak zwykle w 2Progach. Dzięki temu i tak już świetne utwory zespołu zabrzmiały jeszcze lepiej – Örlögin z mocnym brzmieniem basu dosłownie wbijało w ziemię, nośny motyw przewodni w Draumadís należycie bujał, z kolei oparte na syntezatorach Ósýnileg wypadło wprost fenomenalnie. To się nazywa klasa.
Do swoich ulubionych kawałków muszę również zaliczyć wciągające Svört Augu z najnowszego albumu – ten mariaż mrocznej elektroniki z pulsującym, dodającym muzyce głębi basem okazał się na żywo strzałem w dziesiątkę i dodatkowo rozruszał żywiołową widownię. Jednocześnie był to utwór, który zapoczątkował drugą połowę setu Kælan Mikla, w co ciężko było uwierzyć. Kolejne numery prezentowane przez trio z Reykjavíku mijały bowiem błyskawicznie, a każdy z ich klasyków (bo chyba tak już można nazwać inspirowane post-punkiem i zimną falą Kalt czy Næturblóm) spotykał się z głośnym uznaniem ze strony widowni. Z podobnym entuzjazmem przyjęto zresztą Nornalagið, które zagrano na bis – ten numer można śmiało określić mianem magii w czystej postaci (co jest nieprzypadkowe – w wolnym tłumaczeniu tytuł oznacza „Piosenkę czarownicy”).
W repertuarze Kælan Mikla znalazło się tak naprawdę wszystko, czego potrzeba na współczesnym darkwave’owym koncercie – przeszywający chłodem dźwięk syntezatorów, bas nadający muzyce odpowiedniego ciężaru i wyrazisty wokal (u nich dodatkowo bardzo zróżnicowany, a w pewnych momentach akcentowany chórkami).
Odkąd zobaczyłam zespół po raz pierwszy ponad cztery lata temu, niezmiennie oglądam ich koncerty z ciekawością i nieskrywanym zachwytem – w końcu nie każdy band tak prężnie się rozwija. Kælan Mikla należy się wielki plus za nieustanne podwyższanie poziomu swoich koncertów, a tym samym zachęcanie coraz liczniejszej widowni do wzięcia udziału w tym specyficznym sabacie zaprawionym dźwiękami syntezatorów.
Setlista:
Kælan Mikla
Stormurinn
Draumadís
Andvaka
Örlögin
Kalt
Sírenur
Svört Augu
Nótt Eftir Nót
Hvernig kemst ég upp?
Næturblóm
Ósýnileg
Sólstöður
Hvítir Sandar
Nornalagið

- Hexvessel, Aluk Todolo – Kraków (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- French Police, Sad Madona – Poznań (26.03.2026) - 12 kwietnia 2026
- Źrenice – „Śnienie” (2026) - 12 marca 2026






