Dom Zły, Clairvoyance, Moriah Woods – Katowice (21.03.2024)

Katowicki Piąty Dom powoli rośnie w siłę. Do kojarzącej mi się jeszcze z mniejszymi koncertami miejscówki Chroma Music ściągnęli zespół, który polskim fanom ciężkich brzmień powinien być znany raczej bardziej niż mniej – 21 marca swoją nową płytę Ku pogrzebaniu serc przyjechała tu promować post blackowa formacja Dom Zły. Mało tego, headliner do Katowic zabrał ze sobą niezwykle ciekawe towarzystwo w postaci death metalowego Clairvoyance (po raz pierwszy na trasie) oraz nieznanej mi Amerykanki Moriah Woods. Jako że stolica Górnego Śląska nie może narzekać na nadmiar tego rodzaju eventów, odpowiedź na odwieczny dylemat pod tytułem “idę, czy nie idę?” mogła być tylko jedna.

Bardzo szybko stało się dla mnie jasne, dlaczego nigdy wcześniej nie było mi dane słyszeć o otwierającej wieczór Woods – jej twórczość to po prostu nie jest moja bajka. Owszem, dzięki skąpaniu sceny w ciemnoczerwonym świetle oraz umiejscowieniu na niej świecy był to bardzo klimatyczny występ, jednak sama atmosfera nie wystarczyła, aby przekonać mnie do tej mieszkanki dark folku oraz americany. Dość szybko udałem się więc poza klub, aby tam poczekać na fajerwerki w wykonaniu Clairvoyance.

Stołecznym death metalowym walcem zachwycałem się na łamach Kvltu już kilka lat temu i bardzo miło było zobaczyć, że zespół wciąż ma się dobrze – choć tak wyczekiwanego przeze mnie pełniaka nadal brak. Od czasu, gdy widziałem ich na żywo po raz pierwszy, wydali za to EPkę Threshold of Nothingness i oceniając przez pryzmat ich czwartkowego występu, mogę śmiało stwierdzić, że nie spuścili z tonu ani odrobinę i wciąż gniotą tak, jak mało która polska deathowa kapela. Na szczęście nie zgnietli akustyki Piątego Domu, która wypadła nadspodziewanie (bo jednak trochę obawiałem się ściany dźwięku) dobrze. Szkoda jedynie, że nie pograli zbyt długo – musiało wystarczyć nam nieco ponad pół godziny, lecz było to pół godziny śmierć metalu z najwyższej krajowej półki. I tylko albumu brak…

Czwartkowy wieczór był pierwszym razem, kiedy miałem okazję zobaczyć Dom Zły w roli dania głównego, a nie przystawki. Zapotrzebowanie ewidentnie było, gdyż grupa ściągnęła do Piątego Domu całkiem liczną publikę. Trudno się dziwić, w końcu zespół jest zarówno studyjnym, jak i koncertowym pewniakiem, co zresztą po raz kolejny udało im się zaprezentować już od pierwszych dźwięków Anafory. Uprawiany przez kapelę miks post i black metalu żre niemiłosiernie, a że setlista skupiona była na bardzo udanej niedawnej premierze (spoza Ku pogrzebaniu serc usłyszeliśmy jedynie Rzekę), to i poziom nie spadał ani na moment. Jak zwykle doskonale wypadł potężny głos Ani Truszkowskiej, która w mojej opinii pełnię swoich możliwości oraz emocji pokazuje dopiero podczas występów na żywo, a dzięki dobremu nagłośnieniu całego przedsięwzięcia można było podziwiać, jak sprawnie zespół łączy różne gatunki ciężkiego grania.

Wieczór spędzony na katowickiej odsłonie trasy promującej album Ku pogrzebaniu serc minął mi błyskawicznie, być może nawet nieco zbyt szybko. Czas jednak upływa szybciej na dobrej zabawie, a czas spędzony w czwartek w Piątym Domu właśnie taki był. Jako że Dom Zły, już w nieco innym towarzystwie, będzie można spotkać na koncertach w kwietniu, z tego miejsca gorąco zachęcam wszystkich niezdecydowanych, do przechylenia szali na korzyść wzięcia udziału w którymś z pozostałych przystanków. Nie pożałujecie.

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .