Magia i Miecz II: Mag, Alembik, Meluzyna – Toruń (08.05.2025)

Stało się – toruński klub NRD z końcem kwietnia zawiesił swoją działalność, a organizatorzy koncertów, preferujący realizację swoich eventów w lokalu przy ul. Browarnej, rozpoczęli poszukiwania alternatyw. Jedną z nich okazał się położony nieopodal Kombinat Kultury, w którym 8 maja odbył się koncert zespołów MAG, Alembik i Meluzyna, zorganizowany przez Piranha Music. Impreza odbyła się pod wdzięcznym tytułem Magia i Miecz II.

Czwartkowy wieczór rozpoczął się od koncertu warszawskiej Meluzyny. I tak jak nie lubię w przypadku żeńskich kapel nadużywania określenia girl power (tak jakby samo funkcjonowanie na scenie rockowej kobiecych grup było czymś wyjątkowym i z miejsca predestynowało do uznania), tak w przypadku Meluzyny fakt tworzenia go przez kolektyw silnych dziewczyn, zdawał się być cechą tak formatywną i mocno akcentowaną, że nie sposób o tym nie wspomnieć. Mieszanina gotyckiego rocka i punka zanurzonego w jasełkowo-vintage’owym sosie okazała się też na tyle interesująca, że nawet nie orientując się zbytnio w twórczości zespołu, poczułem się jego występem całkiem usatysfakcjonowany. Graniczące z brawurą i bezczelnością, wyzwolone i frywolne (choć wciąż w granicach akceptowalnej konwencji) zachowanie sceniczne dziewcząt oraz po prostu przyjemne i przebojowe kawałki okazały się w przypadku bandu receptą na sukces. Na pochwałę zasługiwała też zaraźliwa energia sceniczna, podsumowana ochoczym zagraniem bisu (a gdyby nie ograniczenia czasowe, mogło skończyć się nawet kilkoma). Bardzo udane otwarcie, zasłużenie oklaskane przez entuzjastycznie nastawioną do występu publikę.

Drugim zespołem czwartkowego wieczoru był pochodzący z Małopolski duet Alembik. Zespół, w którym swoje elektroniczno-ambientowe ciągoty (w asyście K.Hoardera) wyraża znany chociażby z Owls Woods Graves, Ashes, Over the Voids.., Hauntologist i  Mgły The Fall, zaprosił zgromadzonych w Kombinacie Kultury do swojej alchemicznej izby, w której poświęcał się poszukiwaniu nowych mikstur, ekstraktów i dźwiękowych formuł. Na uwagę zasługiwał fakt, że sample i ślady poszczególnych instrumentów (wśród których prym wiodły wszelkiej maści syntezatory, modulatory, organy i keyboardy) tworzone i zapętlane były na bieżąco, z minimalnym jedynie wkładem wcześniej przygotowanych ścieżek. W muzyce Alembik słychać było wyraźne wpływy ambientu i dungeon synthu, jak i medieval music oraz soundtracków do gier komputerowych. I choć miejscami wtrącała mnie z immersji odczuwalna zmiana tonów i nastrojów między utworami (bawiłem się wyraźnie lepiej w momentach mrocznych i ambientowych), byłbym nieuczciwy mówiąc, że koncert jako całość nie zrobił na mnie bardzo pozytywnego wrażenia.

Sporą niewiadomą pozostawał dla mnie ostatni, wracający do grania po ponad rocznej przerwie zespół Mag. Toruńskich czarowników widziałem w akcji już kilkukrotnie i tak jak czasem wychodziłem z ich koncertów oczarowany, tak niekiedy zdarzały mi się też momenty rozczarowania i zawodu. Zastanawiałem się jak band zaprezentuje się tym razem, szczególnie, że powrót na scenę wiązał się jednocześnie ze zmianami personalnymi w szeregach kapeli. Muszę przyznać, że w nowej lokalizacji i przy znacznie lepszym nagłośnieniu, głód grania wywołany dłuższą przerwą, przełożył się na bardzo mięsistą i konkretną sztukę. Uwagę zwracała na pewno dobra forma wokalna Konstantego Mierzejewskiego, który swoim zachowaniem i konferansjerką gospodarował zresztą znaczną część uwagi. Numery (wśród których znalazło się też miejsce premierowej kompozycji) odegrane zostały przez grupę z autentyczną werwą i wygarem, dzięki czemu czwartkowy koncert mogę zapisać po stronie tych bardziej udanych. Małym cieniem na występie położyła się jedynie długość setu – myślę, że  niespełna 45-minutowy, pozbawiony bisu występ nie tylko we mnie pozostawił wyraźne uczucie niedosytu. Okolicznością łagodzącą mogą być w tym przypadku wspomniane zmiany kadrowe i brak ogrania, z drugiej jednak strony koncert zapowiadany był z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, trudno więc uznać, że przygotowania do niego obarczone były szczególną presją czasu. Mocno liczę na to, że przy kolejnej okazji toruńska konfraternia skutecznie się pod tym względem zrehabilituje.

Pozostaje mieć też nadzieję, że mocno zróżnicowany i wielokierunkowy event pod szyldem Magia i Miecz doczeka się rychłej kontynuacji, sam jestem bowiem ciekaw, czym Piranha Music zaskoczy słuchaczy przy okazji trzeciego rozdania.



 

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , .