Lato trwa w pełni, rozkręca się też Lato w Plenerze organizowane przez Winiary Bookings. Tym razem w swojej pogoni za muzyką na żywo zawędrowałem do Krakowa, gdzie na terenie Nowej Huty (w miejscu ochrzczonym jako Nowa Rezydencja) zaprezentować miał się „ten drugi” zespół ulubieńca polskiej metalowej społeczności Adama Nergala Darskiego – Me and That Man, wspierany przez Mùlk oraz Dance Like Dynamite.
Na rozpoczynający wieczór występ tych drugich dotarłem nieco spóźniony – działająca dopiero od miesiąca plenerowa lokalizacja położona jest daleko od centrum miasta. Zobaczyłem jedynie ostatnie trzy utwory i w tym czasie zespół zaprezentował się pozytywnie, grając żwawą i energiczną muzykę bez przynudzania. Uwagę zwróciłem również na dobre nagłośnienie oraz bardzo krótki czas trwania ich występu. Wszystkie te wrażenia pozostawione przez Dance Like Dynamite zostały podtrzymane przez Mùlk, w którym po raz pierwszy tego wieczoru można było ujrzeć i usłyszeć Łukasza Kumańskiego. Zadziorna, rockowa muzyka kwartetu zdecydowanie umilała oczekiwanie na zespół Nergala tym nielicznym, którzy zdecydowali się również na odhaczenie supportów. Frekwencja na dwóch pierwszych zespołach jednak nie dopisała, same występy były niestety bardzo krótkie (zarówno jeden i drugi zamknęły się w trzydziestu minutach) i z tego względu mogły pozostawić lekki niedosyt.
Byłem szalenie ciekawy jak na żywo wypadnie Me and That Man, przede wszystkim wokalnie, bo fanem czystego śpiewu Nergala niestety nie jestem, a to, czy John Porter udźwignie ścieżki gości użyczających gardeł na New Man, New Songs, Same Shit vol.I było dla mnie zagadką. Na szczęście gdzie Darski i Porter nie mogą, tam Matteo Bassoli i Sasha Boole pomogą – i to z takim dobrym skutkiem, że chętnie usłyszałbym coś więcej w ich wykonaniu. Muzyka formacji broniła się już na krążkach, na żywo dzięki licznym zachętom Nergala do wspólnej zabawy (bo muzycy na scenie bawili się przednio, z publiką na początku było ciut gorzej) oraz wspomnianemu już bardzo dobremu nagłośnieniu, wszystko zabrzmiało w ten niedzielny wieczór jeszcze lepiej. Ujmujący był też luz, którym epatowali członkowie Me and That Man, wspomniałem już o interakcjach Nergala z publiką, wtórował mu w tym Porter, swój moment miał też Sasha Boole – Panowie dwoili się i troili, żeby rozruszać zgromadzonych w Krakowie ludzi, rzucali żartami, docinali sobie nawzajem i tak dalej. Dla fanów twórczości Darskiego było to na pewno miłe i jakże odmienne doświadczenie od starannie wyreżyserowanych spektakli, jakimi raczy ich Behemoth. Co najważniejsze – publikę w końcu udało się rozbujać, a dość długi, bo ponad półtoragodzinny występ zespołu określiłbym jako rewelacyjny.
Setlista:
My Church Is Black
Nightride
Get Outta This Place
Burning Churches
By the River
On the Road
Ain’t Much Lovin
Run With the Devil
Męstwo
How Come?
Surrender
Cross My Heart And Hope To Die
Submission
Of Sirens, Vampires and Lovers
Coming Home
Love & Death
John the Revelator
Shaman Blues
Gdy artyści na scenie dobrze się bawią, bardzo często przekłada się to na doświadczenia płynące z koncertu. Me and That Man to jeden z takich właśnie zespołów. Panowie zagrają jeszcze kilka koncertów w to lato i cóż, nie mam innego wyjścia niż gorąco zachęcać do wybrania się na któryś z nich. Nergal słabego produktu na żywo nie dostarcza, a w tym bardziej stonowanym wydaniu jest niemniej interesujący i porywający. Polecam sprawdzić!
Zdjęcia autorstwa Aggressive Photography pochodzą z koncertu zespołów w Katowicach
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026
Tagi: Adam "Nergal" Darski, Dance Like Dynamite, kraków, Me and That Man, Mùlk, nowa huta, Nowa Rezydencja, relacja, report, Winiary Bookings.







