Tribulation, Livgone – Kraków (04.03.2025)

Mocny strzał na początek marca – tak w telegraficznym skrócie określiłbym wtorkowy koncert Tribulation w krakowskim Hype Parku. Szwedów po raz ostatni na żywo widziałem supportujących Ghost w katowickim Spodku – szmat czasu, w trakcie którego grupa wydała dwa ciepło przyjęte albumy oraz rewelacyjną Epkę i pożegnała się z zastąpionym przez Josepha Tholla Jonathanem Hulténem. Zaintrygowany zaprezentowanym na zeszłorocznej Sub Rosa in Aeternum nowym obliczem zespołu, wbiłem ich wizytę w stolicy Małopolski w swój kalendarzyk już w dniu ogłoszenia.

Zanim jednak Szwedzi zajęli miejsce na scenie, zameldowała się na niej doom metalowa załoga Livgone, która udanie (choć krótko) rozpoczęła wieczór. Wśród ciężkich, walcowatych riffów nie brakowało zdecydowanie bardziej chwytliwych partii, a całość cechowała się sporym ładunkiem emocjonalnym i zachęciła mnie do sprawdzenia ich debiutanckiej płyty Almost There. Bardzo podobał mi się również różnorodny wokal młodej Elise Aranguren, którym dokładała kolejne klocki do klimatu muzyki zespołu. W telegraficznym skrócie – bardzo udany start.

Przed wyjazdem do Krakowa słyszałem opinie, jakoby brak Jonathana Hulténa w składzie Tribulation odbijał się negatywnie na jakości koncertów zespołu. Na szczęście nie mogę się z nimi w stu procentach zgodzić – Hulténa brakowało jedynie w kwestii wrażeń wizualnych, muzycznie zaś wtorkowy występ Szwedów był według mnie ich najlepszym, w którym brałem udział, no może nie licząc czasów The Formulas of Death. Ucieszył mnie dobór setlisty (choć akurat klasyczne już pominięcie debiutanckiego The Horror nieco mniej), a w szczególności zagranie wszystkich singli z ubiegłorocznej płyty. Przypuszczałem, że takie Hungry Waters czy Murder in Red na żywo wypadną świetnie i wcale się nie pomyliłem, a materiał z Sub Rosa in Aeternum porwał mnie już od pierwszych dźwięków ultraprzebojowego Tainted Skies. Szkoda jedynie, że reprezentacja Hamartii i When the Glooms Becomes Sound była tak niewielka – mocno liczyłem chociażby na Hour of the Wolf, doczekałem się zaś jedynie In Remembrance oraz tytułowej kompozycji z EPki. Tak czy siak, na setliście znalazły się same tak zwane petardy – i tym też słowem określiłbym cały koncert Szwedów, którzy wypadli bardzo energicznie, a w kwestiach wykonawczych wręcz wzorowo. Miła dla oka była również scenografia, choć pamiętam że kilka lat temu oprawa Tribulation zrobiła na mnie nieco większe wrażenie. Nie uważam tego jednak za coś wielce istotnego, miło po prostu, że na scenie znalazło się coś poza niezbędnymi elementami.

Setlista:
The Unrelenting Choir
Tainted Skies
Nightbound
The Lament
Hamartia
Suspiria de profundis
Randa
Ultra Silvam
Melancholia
In Remembrance
Hungry Waters
Saturn Coming Down
Murder in Red
Lacrimosa
Strange Gateways Beckon

Z Krakowa wróciłem więcej niż zadowolony i mogę pozbawione charakterystycznego Hulténa Tribulation z całym sercem polecić. Jeśli daliście się odstraszyć malkontentom żyjącym wedle maksymy „kiedyś to było”, to gorąco zachęcam do naprawienia swojego błędu przy najbliższej możliwej okazji. Bo owszem, pomijanie koncertów Szwedów to wedłg mnie wielki, ale to wielki błąd.


Zdjęcia autorstwa Wiktorii Wójcik. Po więcej fotografii z koncertu zapraszamy do naszej galerii.

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .