Aux Animaux – „Body Horror” (2023)

Muzyka alternatywna i horror współistnieją od tak dawna, że często stanowią nierozerwalną całość – potwierdzają to liczne projekty, które nawiązują do klasyki gatunku i najbardziej ikonicznych filmów grozy. Zamiast jednak hołdować jedynie klasykom w stylu ejtisowych slasherów i podążać ścieżką cieszącego się popularnością synthwave/retrowave, Gözde Düzer, założycielka projektu Aux Animaux, decyduje się na połączenie tchnące nowoczesnym brzmieniem i gatunek darkwave napędzany wyrazistym, zimnym dźwiękiem syntezatorów. Na wskroś przesycona chłodem muzyka nie powinna dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że artystka od lat mieszka i tworzy w Szwecji – tak jak i żadną niespodzianką nie będzie tu znakomity mastering, za który odpowiada Doruk Öztürkcan znany z She Past Away. No ale po kolei…

Body Horror trwa nieco ponad pół godziny, mamy więc do czynienia z albumem, na którym nie uświadczymy dłużyzn i zapychaczy. Redrum (Intro) stanowi krótki wstęp, po którym bez zbędnych ceregieli słuchaczy wciąga pełna zaraźliwej energii, momentami upiorna elektronika. Bardzo duży plus przyznaję Aux Animaux właśnie za to, jak chwytliwe są jej kompozycje – są w stanie zostać ze słuchaczami na długo, a za przykład może posłużyć w zasadzie dowolny utwór. Od porywającego, akcentowanego rozedrganymi syntezatorami otwieracza Sleep Paralysis poprzez rewelacyjne, niepozbawione zmysłowego beatu Venus Lucifer, aż po przepełnione mrokiem Violence in the Silence, artystka konsekwentnie utrzymuje wysoki poziom swojego materiału. Jeśli miałabym tu wskazać jeden utwór, z którym obowiązkowo trzeba się zapoznać, wybrałabym wspomniane Venus Lucifer. Nie zdziwcie się, jeśli ten banger za rok czy dwa rozrusza parkiet alternatywnych miejscówek tak jak robią to najbardziej znane utwory ikon sceny gotyckiej.

Kolejnym atutem materiału Aux Animaux i jednocześnie trzonem jej muzyki jest wprost uzależniające, ostre niczym nóż brzmienie syntezatorów. Do instrumentarium dołączają ponadto dość proste, ale wyraziste linie basu, theremin nadający muzyce niepokojącej aury oraz zróżnicowane wokale Gözde Düzer – od czystego śpiewu poprzez złowrogi szept i okazjonalny krzyk.
Wszyscy ci, którzy cenią sobie darkwave wzbogacony innymi gatunkami, powinni być ukontentowani. W końcu Sleep Paralysis czy świetne Blackout mają w sobie surowy power właściwy stylowi EBM, a niektóre z numerów są inspirowane gatunkiem horroru (intro do Night pochodzące z kultowej – a moim zdaniem również najlepszej – wersji Draculi z lat 30. mówi chyba samo za siebie), trudno więc zarzucać projektowi Gözde Düzer monotonię czy powtarzalność.
Przy całej mocy bijącej od Body Horror, słuchaczom zostają zapewnione również chwile wytchnienia od przesyconych syntezatorami bangerów, a wszystko dzięki takim utworom, jak posępne, utrzymane w średnich tempach Devastation Song, Lost Souls oraz Violence in the Silence.
Zapoznanie się z wcześniejszymi dokonaniami Aux Animaux pozwala poza tym stwierdzić, że artystka rozwinęła warsztat i nadała swojej twórczości znacznie ciekawszego brzmienia, niż dotychczas. Na uznanie zasługują zresztą nie tylko kompozycje i produkcja, ale i mastering, gdyż sound jest czysty i klarowny, a utwory wybrzmiewają z należytą mocą. Krótko mówiąc, pełna profeska.

Czas trwania albumu sprawia, że Body Horror mija w zasadzie niepostrzeżenie, a jak niedawno ogłosili organizatorzy kultowego Castle Party, w lipcu 2025 Aux Animaux zagra swój pierwszy koncert w Polsce. W tym wypadku pozostaje mi tylko jedno: włączyć płytę od początku i polecić Wam to samo.

Ocena: 9/10

Annika
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .