Chyba nikomu choć trochę zapoznanemu z muzyką z pogranicza doomu, stoneru i sludge’u nie trzeba przedstawiać brytyjskiej hordy Conan: przybrudzone brzmienie ich szorstkich, rozwleczonych w dźwiękowej przestrzeni riffów wprost wwierca się w czaszkę, a niesamowitą ciężkość kompozycji można bez przekłamania określić znakiem rozpoznawczym twórczości tej grupy. Sprawa ma się podobnie z materiałem zebranym na Evidence of Immortality, ich najnowszym wydawnictwie, które miało swoją premierę 19 sierpnia.
Nowości zespołu Conan to z jednej strony charakterystycznie „brudne”, „walcowate” i momentami toporne brzmienie, jak we wcześniejszych dokonaniach grupy, z drugiej zaś wyrazisty materiał pełen klimatu. Można się o tym przekonać od razu po odpaleniu albumu, kiedy na pełnej mocy wjeżdża A Cleaved Head No Longer Plots, arcyciężki, konkretny dziesięciominutowy moloch. Choć w utworze dominują wolne tempa, nie brakuje tam zróżnicowania – wystarczy się wsłuchać w gęstą ścianę dźwięku na samym początku czy intrygujący motyw w szóstej minucie, by dać się wciągnąć i z ciekawością przesłuchać całego krążka.
Pierwsza kompozycja jest świetną zapowiedzią tego, co znajdziemy na Evidence of Immortality – sludge/doom najwyższej próby, niepozbawiony zapadających w pamięć linii melodycznych, oczywiście tak mocarnych, że ich siła wprost roznosi głośniki. Jednym z trafniejszych przykładów będzie tutaj Levitation Hoax, słusznie zresztą wybrany na pierwszy z udostępnionych singli. Utwór genialnie żongluje tempami, ponadto uderza wprost barbarzyńską ciężkością (gra słów zamierzona). Momentami przywodzi na myśl poprzedni krążek Conana, Existential Void Guardian, nie jest to jednak żaden zarzut, przeciwnie – wszelkie skojarzenia z wcześniejszym albumem są jak najbardziej pozytywne. Zespół nie aranżuje bowiem Evidence… na zasadzie bezmyślnej zrzynki. Przypomina to raczej kreowanie nowych dźwięków na wypracowanych przez lata fundamentach. Conan mają świetną bazę w postaci powalająco ciężkich, sludge’owo-doomowych hymnów, a przy tym bardzo udanych numerów.
O ile na samym początku otrzymujemy przeważnie charakterystyczne dla Conana brzmienia, Evidence of Immortality szybko pokazuje słuchaczom drugie oblicze, a momentami zaskakuje. Za doskonały przykład niech posłuży Ritual of Anonymity, numer genialny w swojej prostocie. To najkrótszy kawałek na płycie, nośny i niesamowicie chwytliwy (żeby nie powiedzieć: żwawy). Fantastyczny bas, gnająca naprzód perkusja i pełne pasji wokale sprawdzają się tutaj bez zarzutu. To właśnie takie elementy, jak wprost zaraźliwa energia zawarta w tym utworze, sprawiają, że pomimo całej ciężkości materiału i produkcji, w której „upakowano” dźwięki, Conan nagrali całkiem chwytliwy krążek. W albumowym „otwieraczu” zebrano ogrom pomysłów, refren Levitation Hoax nadaje się idealnie do skandowania na żywo, a wspomniane już znakomite Ritual of Anonymity dodatkowo świadczy o tym, ze doomowo-sludge’owej załodze nie kończą się pomysły.
Kolejnym przykładem kreatywności zespołu jest Grief Sequence, przepełniona klimatycznymi syntezatorami finałowa ścieżka, tyle nieoczywista, co efektowna. To zarazem najdłuższy na płycie, liczący ponad czternaście minut kolos, który stopniowo wycisza album, stanowiąc godne zakończenie tak monumentalnego materiału. Choć nie można nazwać Evidence of Immortality rewolucją, krążek dostarcza wrażeń, a nawet paru niespodzianek. Brytyjczycy mają więc na swoim koncie kolejne warte uwagi wydawnictwo. Sądzę, że fani będą zadowoleni.
Ocena: 8/10
- Hexvessel, Aluk Todolo – Kraków (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- French Police, Sad Madona – Poznań (26.03.2026) - 12 kwietnia 2026
- Źrenice – „Śnienie” (2026) - 12 marca 2026







