Dłuższą chwilę płyta przeleżała na moim recenzenckim stosiku, ale w końcu i ona doczekała się wycieczki do odtwarzacza. Coloured by the Red Flames of Fire to debiutancki album pochodzącego z Mysłowic Confession, który dowodzi, że mieszkańcy tego średniej wielkości śląskiego miasta nie żyją wyłącznie sentymentem do Artura Rojka i jego ex-kolegów ze znanego tu i ówdzie zespołu pieśni i tańca.
Na swoim pierwszym krążku muzycy Confession prezentują bardzo klasyczny, choć nieuciekający od współczesnych standardów black metal, w którym można odnaleźć ciekawy balans między zblastowanym ogniem (Devilish Passage, Pandemonium), a utrzymanym w średnich, marszowych tempach bardziej klimatycznym graniem (In an Embrace of Beast, Coloured by the Red Flames of Fire, Confession). Jest klasycznie, jest czytelnie, bez zabaw w młodopolskich pogrobowców i poszukiwaczy ludowych inspiracji. Na liście wzorców okrzepły black metal w stylu Dark Funeral, Belphegor, Watain, czy Seth, czyli siarka i szatan z jednej strony, ale i odczuwalna dawka melodii z drugiej. Wszystko na swoim miejscu.
Mimo odtwórczego charakteru muzyki Confession, ciężko się przy Coloured By The Red Flames Of Fire nudzić. Kawałki są ciekawe, dobrze przemyślane, zaaranżowane i odegrane w dbałości o gatunkową jakość. Więcej, kiedy przychodzi czas na finałowy Confession, człowiek aż przysiada z wrażenia. Co to jest za numer! Jeden pomysł, niemal jeden riff i jedna melodia – gości jednak w sobie prawdziwego diabła i w zupełności wystarczy na 10-minutowy hit. Nagrać na debiutanckiej płycie taki hymn, to osiągnięcie godne uznania.
Podoba mi się ten krążek. Tak po prostu i tak po ludzku. Nie przegapcie.
Ocena: 8/10
- Les Bâtards du Roi – Les chemins de l’exil (2025) - 7 kwietnia 2026
- AMPACITY publikuje teledysk do „Phantomatics” - 3 kwietnia 2026
- Debiutancki singiel gotyckiego Wolfpack Heading Nowhere już dostępny - 3 kwietnia 2026
Tagi: Belphegor, black metal, Coloured by the Red Flames of Fire, Confession, Dark Funeral, marduk, recenzja, review, Seth.







