Czy powroty z niebytu mają w przypadku zespołów metalowych sens, zapytacie. Odpowiem bez wahania: mają. Nawet, a może w szczególności w przypadku tych artystów, którzy nigdy nie dotarli na szczebel krajowy, zawsze funkcjonowali w podziemiu. Ich powroty to przecież nie jest skok na kasę, bo nigdy tej kasy nie było. Te comebacki są zazwyczaj z potrzeby serca, muzycy wracają głodni grania, ale też mądrzejsi, bardziej doświadczeni, pewne rany zdążyły się zabliźnić, pewne relacje zdążyły się ułożyć. Takie powroty sprawiają, że wracający są faktycznie mocniejsi, a ich powrotne albumy zazwyczaj o wiele lepsze – dziksze, cięższe, jakby były pigułą, w której zmieściły się wszystkie nagromadzone przez czas niebytu emocje.
W zeszłym roku wróciła łódzka załoga Cornada. Zespół nigdy nie wypłynął na szersze wody i nie oszukujmy się – nie miał na to materiału. Znam jako tako poprzednią epkę grupy zatytułowaną Inside i jest to granie na poziomie „okej”. Jednakże złapałem się na tym, że wieść o powrocie Cornady mnie ucieszyła, więc musiałem w moim mózgu wrzucić zespół do kategorii obiecujących. Czy na nowym albumie, pierwszym po rezurekcji, Łodzianie weszli powyżej poziomu „okej”?
This Empty Well, bo taki tytuł nosi album, budzi we mnie pewne wątpliwości. Cornada serwuje nam swój firmowy stosunkowo prosty death metal zorientowany nieco bardziej na post-metalowe klimaty (czytaj . Nie spodziewajcie się zatem mocnych i modnych obecnie zawijasów, nie spodziewajcie się także jakichś specjalnych ujmujących melodii. Grupa nakierowana jest na niszczenie za pomocą prostych środków, co nie znaczy, że nie bywa to satysfakcjonujące. Album jest jednak nierówny. Mocniejsze momenty, takie jak Slave Song czy Out of the Ash przeplatane są słabszymi, popadającymi w przeciętność, przy których nasze mózgi mówią nam „ej, już to przecież słyszałem” – Show Me Your Sadness… czy utwór tytułowy. Mamy też zapychacze w postaci World That Melts, które nie wnoszą nic do albumu, przeciągają go tylko zupełnie niepotrzebnie. Ale też za wyłączenie albumu w trakcie daję po łapach –to klasyczny przykład, że im dalej w las tym więcej grzybów.
Cornada bardzo fajnie sprawdza się w wolnych, ciężkich momentach, służy jej też w nich zagruzowane brzmienie gitar, dość przestrzenna perkusja i nieprzesadzony bas. Tutaj też pojawiają się ciekawe dysonanse (vide Out of the Ash czy Buried), które zbliżają Łodzian do współczesnego death metalu. W szybszych momentach to samo brzmienie jednak staje się trochę kulą u nogi, zabierając nieco klarowności.
Ale jest pewna rzecz, której brakuje mi na This Empty Well bardzo. To ten głód, o którym wspominałem na początku. Nie czuję go na albumie. Nie mam wrażenia, że zespół jest bardziej wkurwiony niż wcześniej. Słyszę, że pod względem muzycznym jest dużo lepiej niż poprzednio, ale z jakiegoś powodu zabrakło mi emocji. Oczywiście to nieweryfikowalne pierdolenie jakiegoś gościa z internetu, bo co to właściwie znaczy? Nie podejmę się wyjaśnienia, sprawdźcie sami, czy przekaz Cornady AD 2021 wydaje się wam szczery.
Nie napiszę, że This Empty Well to płyta nudna czy nieudana, bo byłoby to kłamstwo. Nie jest to jednak płyta wybitna, nie jest to cios, który będzie bolał latami. Póki co grupa przechodzi na poziom „okej +” zwany też „hm, niezłe” i pozostaje w kategorii tych, których rozwój warto obserwować. This Empty Well jest niezłym punktem wyjścia, proponuje kilka możliwych kierunków, w których Cornada może zmierzać. Mam jeden konkretny, w którym bym łódzki kwintet widział, ale nie będę się uzewnętrzniał – Cornada wszak nie gra dla mnie. Pozwolę sobie jedynie odnotować na sam koniec, że This Empty Well jest zapewne niezamierzonym, ale mimo wszystko fajnym ukłonem w stronę polskiego death metalu pierwszej dekady XX wieku, zmieszanym z bardziej klimatycznymi, post-metalowymi rzeczami, więc nie mam wątpliwości, że wielu z was przypadnie do gustu.
6/10
Cornada na Facebooku
Sprawdź też: Leshy, Tankograd, Mound, Cult of Luna, Krzta, Mary & the Highwalkers, Scylla, Fleshworld
- Corruption – „Tequila Songs & Desert Winds” (2025) - 15 listopada 2025
- Leash Eye – „Destination:125” (2025) - 15 maja 2025
- Servitude – „The Origin” (2024) - 18 maja 2024






