Bomb the World – „Songs for the Apocalypse” (2021

Czas na recenzję materiału, którego premiera nie została zauważona i moim zdaniem nie otrzymała odpowiedniej ilości atencji maniax. Songs for the Apocalypse to czwarty materiał krakowskich załogantów Bomb the World, który, nagrany w 2017 roku, został wydany dopiero w 2021 nakładem Spook Records, w kolaboracji z Beskidzkim Punkiem. Płyta hula więc już dwa lata, a ja zdecydowałem się o niej ludziom przypomnieć, bo to kawał ciekawej i pomimo przebojowości, niepopularnej u nas muzy.

Jeżeli nigdy nie natrafiliście na nazwę Bomb the World, to nie będę zdziwiony. Zespół poruszał się głównie po scenie hardcore’owej, złożony był z muzyków związanych z takimi nazwami jak Bandog, No More Hippies, Blindside, Upstream czy No Second Chance, i swego czasu zrobił wokół siebie trochę zamieszania. Muzyka znajdująca się na Songs for the Apocalyspe to mieszanka zabawowej odmiany rock n’ rolla z małą nutką hc/punka. Utwory są krótkie, utrzymane głównie w szybkim metrum i nasycone silnie melodiami. Trzydzieści minut to aż dwanaście kompozycji, więc album mija szybko, utwory śmigają jeden za drugim, prześcigając się przebojowością. Słyszę tu echa Turbonegro, Ignite, Social Distortion, Danziga (głównie za sprawą śpiewu wokalisty) czy nawet The Ramones. Brzmieniowo płyta jest dosyć surowa – co łączy ją z undergroundem i osadza Piosenki dla apokalipsy w niekomercyjnej strefie, nie zmieniając faktu, że takie strzały jak Apart, Captain Steimer, The Rock n’Roll Hostage czy The Wild One swą nośnością mogłyby zarazić tłumy. A skoro już przy tłumach jesteśmy, to warto wspomnieć, że jest to muzyka bardzo koncertowa, która nadawałaby się jako opening act w bardzo szerokim przedziale od Clutch, przez The Killers do H2O.

Ciężko mi podać przykład zespołu pochodzącego z naszego kraju i obracającego się w podobnych rejonach (bo tego co wyprawia Black River nie jestem w stanie postawić w jednej linii z dobrym rock n’rollem), okres, w którym istniał zespół, mógł być średnio przychylny popularyzacji takich dźwięków, ale dzięki takim załogom jak Volbeat, Entombed, Audrey Horne czy Grave Pleasures, kilka drzwi wśród ortodoksów zostało otwartych, i mam wrażenie, że dziś Bomb the World przy odpowiednim wsparciu mógłby sporo namieszać. Pozostaje żałować, że muzycy zdecydowali się odpuścić ten projekt, bo potrafili skopać tyłki swoją energią i zarazić dobrym refrenem, co przy przebojowym Rn’R jest połową sukcesu.

Ocena: 7/10

Spook Records na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .