Grunge umarł? Dla mnie nie! Podsumowanie roku na Spotify i YouTube prawdę powie – w 2023 album Apple Mother Love Bone towarzyszył mi nieustannie, a wśród najchętniej odtwarzanych znaleźli się Alice In Chains, Soundgarden i Nirvana. Tak, kiedy mam doła, to puszczam Outshined albo Nutshell. Można nigdy nie odwiedzić Seattle, ale czuć się, jakby było się tam częstym gościem.
Książkę Piotr Jagielskiego* Grunge. Bękarty z Seattle, która ukazała się nakładem wydawnictwa CZARNE, przyjąłem zatem z radością, z otwartymi rękami, ale i z obawą. Co Polak z mojego pokolenia – różnią nas raptem dwa lata – może powiedzieć zajmującego o scenie z dalekiego miasta w USA, która rozbłysła niespodziewanie i zmieniła krajobraz w muzycznym mainstreamie? Okazuje się, że całkiem sporo. Odległa perspektywa rzuca czasem nowe światło na problemy. Autor zbadał źródła, a jednocześnie postarał się dotrzeć do wielu ważnych dla grungu postaci, by wypytać o rzeczy ważne i codzienne. Książka została zatem ufundowana na fali wspomnień ogniskujących się przede wszystkim na latach 80. i 90., ale będziecie mieli też okazję dowiedzieć się, co tam dziś słychać u dawnych idoli.
Ustalmy jednak już na wstępie, że Bękarty z Seattle nie są wyczerpującą monografią sceny ze stanu Waszyngton. Autor nie miał zresztą takich ambicji. Pewnie każdy z czołowych przedstawicieli nurtu mógłby zapełnić pozycje o dwukrotnie szerszej objętości. Czasem podobnym wnikliwym i encyklopedycznym pozycjom towarzyszy pewna nuda i naturalny brak polotu, zduszony faktograficznym kontekstem. Tu udaje się uniknąć podobnych problemów – jest rzetelnie, wnikliwie, a jednocześnie lekko. Trudno mi stwierdzić, czy osoby, dla których temat jest zupełnie obcy, znajdą tyle samo satysfakcji z lektury, co przedstawiciele Pokolenia X, którzy przecierali dżinsy na kolanach i wieszali plakaty z Kurtem na ścianach. Jagielski umieszcza opowieść w szerszych kontekstach kulturowych, społecznych, biznesowych, co nadaje jej uniwersalności i pozwala „czytać się” szerszemu gronu osób niż grupa wtajemniczonych.
Jeśli powinno zaczynać się od trzęsienia ziemi, tutaj autor stosuje zabieg zgoła odmienny – początek jest prozaiczny: czytelnika wita Mark Arm z Mudhoney, oddany codziennej rutynie. Tak, Mudhoney to być może najważniejsza kapela w tej książce (czy wiecie, że w zeszłym roku wydali kolejny album? Prawie przegapiłem!). Są oni w Bękartach z Seattle jak powracający szlagwort, coda, która spina klamrą treść. Bo szaleństwo związane z MTV i sprzedażą milionów płyt w pierwszej połowie lat 90. to jedno, a drugie to hierarchia na rodzinnej scenie, skupiającej także inne, mniejsze mieściny. A właśnie tacy Mudhoney szacunek w Seattle budzili zawsze, czego nie można powiedzieć chociażby o Alice In Chains, wyrosłych z hair metalowej estetyki, co było im wypominane.
Jagielski płynnie przechodzi od jednego wątku do drugiego. Chronologia bywa tu zachwiana, co dobrze robi opowieści. Tematy powracają, bohaterowie znikają ze sceny i pojawiają się na niej ponownie – jak na zakurzonych deskach Paramount Theatre. Aktorzy żyją w blasku reflektorów i odchodzą na moment, a czasem na zawsze – historia o marzeniach ma znane wszystkim tragiczne momenty. „To wtedy straciliśmy niewinność”, miał powiedzieć Chris Cornell po śmierci Andy’ego Wooda, wokalisty Malfunkshun i Mother Love Bone, która bynajmniej nie stała się ostatnim wersem przygnębiającego epitafium, a jego otwarciem.
Autor stara się przede wszystkim odmalować lokalny koloryt. Jest to zatem opowieść o ludziach i miejscach. Nie brak w niej miejskich legend, prozaicznych wypadków, kamieni milowych na lokalnych ścieżkach. Miasto Boeinga, Hendrixa, kawy – tu narodził się Starbucks, a wielu grungowych muzyków zarabiało swe pierwsze pieniądze, pracując w kawiarniach) – koszykarzy z Supersonics, muzyki komponowanej „do windy”, seryjnego zabójcy znad Green River, sitcomowego Frasiera, flanelowych koszul noszonych początkowo przede wszystkim przez robotników z przemysłu drzewnego. W tym wyjątkowym tyglu rodziły się zespoły, które dzięki Sub Popowi zyskały pewną estetyczną tożsamość. Można oczywiście spierać się, czy grunge nie był jedynie łatką wymyśloną przez dziennikarzy, ale nawet jeśli sprawdził się przede wszystkim w pewnym momencie jako marketingowa dźwignia, to przecież była ona czymś więcej. Warto też zaznaczyć, że historia snuta przez Jagielskiego skupia się właśnie na lokalnym środowisku, co sprzyja zwartości narracji. Brak w tej opowieści miejsca na zespoły, które mniej lub bardziej słusznie były wrzucane do worka z napisem grunge (jak Stone Temple Pilots czy Smashing Pumpkins), ale nie miały z tym miastem wiele wspólnego.
„Byli przegranymi z Seattle, miasta w dalekim i mrocznym stanie Waszyngton, na krańcu Dzikiego Zachodu, na końcu świata. Miasta, które przez krótką chwilę, kilka lat na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, stało się zaklęciem – nowym nurtem mającym wskrzesić prawdę w rock nad rollu, przywrócić mu niezależność i wigor. Zespoły z Seattle miały go zbawić, ocalić, tchnąć w niego nowe życie. Miały odebrać rock and rolla handlarzom muzyki, którzy kupczyli nim przez minione dziesięciolecia i oddać w ręce ludu”, tak sam Jagielski charakteryzuje fenomen, którego doświadczyło całe pokolenie. Na ile pewne idee ukazały się płonne, to już inne kwestia.
Zachęcam do podróży po Seattle. Przysiądziecie w jednej z wielu kawiarni, posłuchacie paru lokalsów. Opowiedzą Wam o spełnionych marzeniach i przegranych szansach. Przysłuchiwać się temu będą duchy nadwrażliwców, których nie ma już pośród nas. Polecam zarzucić znoszoną flanelę.
* Piotr Jagielski (ur. 1986 r.) dziennikarz, publikował m.in. na łamach Newsweeka. Współpracował z Polską Agencją Prasową i portalem Onet.pl. Autor książek Święta tradycja, własny głos. Opowieść o amerykańskim jazzie, Bird żyje i Legia mistrzów. Laureat Warszawskiej Premiery Literackiej.
Wydawnictwo Czarne na Facebooku
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2023, alice in chains, Bękarty z Seattle, biografie muzyczne, Chris Cornell, Green River, grunge, Hard Rock, książka, książki muzyczne, Kurt Cobain, Mother Love Bone, Mudhoney, Nirvana, Pearl Jam, Piotr Jagielski, recenzja, review, rock, rock alternatywny, Seattle, Soundgarden, wydawnictwo czarne.






