Tulpa to solowy album bardzo dobrego muzyka, myślę, że śmiało można powiedzieć, że wirtuoza. Linus Klausenitzer to jeden ze współczesnych herosów basu, którego lista dokonań jest już całkiem pokaźna. Uwagę przyciągają szczególnie trzy nazwy – przede wszystkim Obscura, zespół bardzo ważny dla współczesnego progresywnego death metalu, z którym Linus nagrał dwa dobre albumy. Mamy też Alkaloid – progresywny death metal – oraz relatywnie świeży zespół założony przez trzech gości, którzy odeszli z Obscury – Obsidious, grający – nie zgadniecie – progresywny death metal.
Ciekawe co Linus wymyślił na swoim solowym albumie?
No i cóż, spójrzmy prawdzie w oczy i przyznajmy – nic nowego. Tulpę od biedy można podciągnąć pod łatkę progresywnego death metalu, choć owej progresji trzeba się mocno naszukać na tym albumie. Sporo tu jednak ciągot do melodyjnego death metalu, ok, niech będzie. Tak naprawdę szufladka pozostaje tutaj bez znaczenia, jeśli zawartość sprawia mi jakąś przyjemność to może to być nawet jodłowana kolekcja niemieckich szlagierów disco. Wobec Tulpy pozostaję obojętny.
W zasadzie nie ma się tu do czego przyczepić – wszystko jest zgodnie z definicją, od linijki, są goście (m.in. Roland Grapow i Vinnie Santura), oczywiście jest dość sporo plumkającego po całym gryfie basu, który jednak nie przykrywa całości i zostawia miejsce dla innych. Ale jednocześnie… muzyka jednym uchem wpada, drugim wypada, słucham tego albumu już od kilku miesięcy i nic nie zostało mi w głowie. Nic kompletnie mnie tu nie podnieca, wszystko jest tak kolorowe i idealne jak aranżacje mieszkań w salonie Ikei. I chyba właśnie o to chodzi. Zaniknął gdzieś danger factor, nie mam poczucia niebezpieczeństwa, z drugiej strony nie ma tu też nie wiadomo jakich melodii, które wyryłyby się na stałe w mojej pamięci, wszystko jest zbyt grzeczne, zbyt uśrednione. Może właśnie zbyt dokładne, zbyt idealne? Może muzykom przyzwyczajonym do tak wysokiego poziomu wykonawczego zabrakło trochę tumiwisizmu, który sprawiłby, że może i dźwięki nie byłyby odegrane idealnie jak z midi, ale za to byłoby w nich trochę serca?
To tylko teoria, nie odpowiedź. Nie wiem czemu Tulpa jest nieciekawa. Koniec końców to taki metal spod znaku „ok” – tylko tyle i aż tyle.
5/10
Sprawdź też: Burning Sky, Burning Creation, The Materia, Atropine
- Corruption – „Tequila Songs & Desert Winds” (2025) - 15 listopada 2025
- Leash Eye – „Destination:125” (2025) - 15 maja 2025
- Servitude – „The Origin” (2024) - 18 maja 2024






