Морок – „In the Dungeons of Mind” (2016)

Ukraiński Morok (Морок) to jednoosobowy projekt prezentujący klasyczną odmianę raw black metalu. Raz już miałem okazję zakosztować muzyki Severotha spod szyldu Moroka właśnie i bardzo mi jego twórczość przypadła do gustu. Miałem też okazję posłuchać jego innego projektu Severoth i także rozsmakowałem się w twórczości naszego wschodniego brata. Postanowiłem więc sięgnąć niego głębiej do szuflady i przetestować płytę z roku aż 2016.

Drugi długogrający krążek In the Dungeons of Mind ukazał się nakładem Werewolf Promotion, trwa dobre trzy kwadranse i zawiera sześć utworów. To wystarczy. Album zaczyna się brudną rawową połajanką z blastującą perkusją, brudną ścianą przesterowanej i nieco rzężącej gitary oraz równie brudnym growlem. Melodyka jak na surowy black jest prosta i powtarzalna. Dokładnie tak, jak być powinno. Mimo całego tego bałaganu i tony nieczystości, kawałek wchodzi jak nóż w masło. Majstersztyk, jakie spotykałem na przykład na pierwszej demówce Hadesa (Hadesa Almighty oczywiście). Drugi utwór jest podobny w konstrukcji do pierwszego jak dwie krople krwi. I tylko nieco zmieniona linia melodyczna daje znać, że to kolejny kawałek. W utworze numer trzy dzięki prostym zabiegom klawisze dają znacznie więcej przestrzeni i oddechu. I jest przez to jeszcze bardziej genialnie. Stworzyć muzykę surową i ostrą a jednocześnie przestrzenną może i jest konceptem prostym i oklepanym, ale mało komu wychodzi to tak jak Severothowi. Musicie posłuchać Tам, де ніч…. Po prostu musicie. Kolejny utwór przynosi nieco uspokojenia i oddechu, gdyż jest zaledwie gitarową etiudą. Z brudnym brzmieniem, przesterami na maxa i klawiszami oczywiście, więc kawałek pasuje do płyty jak ulał. Może jest tylko trochę za długi (osiem minut), a przez swoją monotonię trochę się nudzi. Na szczęście przedostatni …обертається на попіл wraca klimatem do utworu numer trzy. Staje się więc z automatu drugim najlepszym na płycie. Może jest tu trochę mniej klawiszy, za to riffy i w ogóle dźwięk gitar jest za to znacznie bardziej czytelny, co podoba mi się na równi z klawiszami z trójki. Album zamyka znów długaśny Cред вогких гілок. Ten zaś przypomina mi jako żywo twórczość Varga Vikernesa z czasów utworów Dunkelheit (linia melodyczna) czy Det som en gang var (wokal). Jeśli więc wiecie o moim uwielbieniu dla pierwszych płyt Burzum, samo porównanie powinno więc wystarczyć za ocenę tego numeru.

Reasumując, In the Dungeons of Mind to po prostu świetny album utrzymany konsekwentnie w stylu starego dobrego black metalu. A do tego mariaż brutalnej surowizny z przestrzennymi klawiszami wyszedł Severothowi po prostu idealnie. Ja Wam dobrze radzę, Wy sobie tę płytę kupcie!

 

Морок na Fecebooku

Морок na Bandcamp

Морок w Encyklopedii Metalu

Ocena: 9,0/10,0

Tagi: , , , , , , .