Projekt 1863 to dziecko Radosława Sołka, gitarzysty i wokalisty zespołu Malchus. Tym razem muzyk stworzył płytę samodzielnie, komponując, pisząc teksty, zajmując się aranżacją i nagrywając wszystkie ścieżki instrumentalne. Pomocny w masteringu i miksie był Krzysztof Godycki, a oprawą graficzną zajęło się Grindhouse Alternative Art Studio. Na okładce znalazł się obraz powstańca autorstwa Maksymiliana Dionizego Gierymskiego, mroczny i melancholijny zarazem, jakże bliski metalowym okładkom płyt. Płyta 1863 to koncept album w pełnym tego słowa znaczeniu, gdzie dźwięki, słowo i oprawa graficzna łączą się w całość. Album wpisuje się bowiem w popularny nurt historycznych nawiązań, a jak łatwo się domyślić, data nie jest przypadkowa. Niektórym twórcom trudno nie wytknąć koniunkturalizmu w temacie, ale mam wrażenie, że w tym wypadku jest to szczery hołd. Powstanie Styczniowe, którego 150 rocznica przypada w tym roku, jeszcze nie było brane na tapet muzyczno-lirycznych rockowych rozważań, a przynajmniej nie w takim wymiarze. Z tego choćby powodu warto przyjrzeć się projektowi.
Doceniam z pewnością zaangażowanie Radosława, jego biegłość na kilku polach i kompletność dzieła – żaden z elementów nie jest tutaj przypadkowy. Czy połączenie brudnej, zadziornej, punkowej w swym wyrazie i metalowej w mocy estetyki z tematem dziejowym wypada przekonująco? Pierwsze przesłuchanie nasunęło więcej wątpliwości niż zachwytów, ale z czasem oswoiłem się z tą propozycją, wyłapując więcej niuansów. Rzec by można, że muzyczna warstwa – parafrazując wieszcza – jest jak lawa: należy przebić się przez szorstką skorupę, sięgnąć głębiej, by w pełni docenić artystyczny wyraz. Mam bowiem wrażenie, że najciekawsze rzeczy wcale nie dzieją się w metalowej płaszczyźnie. Zgrabne, melodyjne gitarowe motywy, lekkie folkowe nawiązania, jak te w Cytadeli (chciałoby się ich więcej), klarnet w Interludium, klasyczny kobiecy głos pojawiający się w jednej z kompozycji – to moim zdaniem najbardziej wartościowe elementy, pozwalające nawiązać do tematu przewodniego z większą siłą. I pewnie jeszcze bardziej bym się uradował, gdyby było ich więcej, gdyby wysunęły się bliżej pierwszego planu, jeszcze mocniej podkreśliły historyczno-symboliczny charakter całości.
Mniej przekonują mnie riffy, a zatem sedno rockowego rzemiosła. Owszem, nie brakuje im zadziorności, gdzieś z pogranicza punku i brudnego metalu, łamanego z rzadka core’ową wręcz rytmiką, ale nie są to tematy porywające. Zabrakło ognia i nośności, przy spójnym wyrazie i pewnej solidności. Może rzecz w tym, że w przypadku tercetu czy kwartetu tworzy się naturalna chemia, którą trudniej uzyskać, gdy nagrywa się wszystko samemu. Podobnie jest z tekstami – są pisane dosadnie, nie brak im opisowej siły, ale jednak ucieka gdzieś polot, metafora, oryginalność. Ale i tu rozumiem potrzebę konwencji – wykrzyczane, skandowane przybrudzonym głosem słowa, mają charakter manifestu i bezpośredniego komunikatu. Niemniej dramatyczny, trudny do ubrania w lirykę temat, wymaga czasem głębszych środków wyrazu, by nie stać się tylko patriotycznym sloganem, choćby i pisanym z serca.
Bez względu na pewne mankamenty, płyta 1863 jest dziełem interesującym i na swój sposób wielowarstwowym. Wszystkie osoby zainteresowane eksploracją rodzimej historii winny po nią sięgnąć. Mam też nadzieję, że dla Radosława Sołka to dopiero początek drogi i eksploracji tematyki, która go ciekawi. Te pierwsze solowe owoce są obiecujące, czekam na jeszcze pełniejsze i mocniejsze rozwinięcie – o historii warto przypominać, zwłaszcza gdy ucieka się od tematów już przemielonych na wiele sposobów.
Ocena: 6/10
Oficjalna strona projektu na Facebooku
1863 na Bandcamp
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 1863, 2023, folk metal, historia, melodic black metal, muzyka niezależna, polska, powstanie styczniowe, Radosław Sołek, recenzja, review, rock progresywny, rzeszowskie kapele.






