Abstract the Light to australijski kwartet, który w drugiej połowie zeszłego roku nakładem Talheim Records nagrał swój debiutancki album o zwięzłej nazwie Magna Sapientia Quaerere: To the Depths of Thy Soul… A ponieważ lubię nowinki spod szyldu tej wytwórni (wydali choćby Psychonaut 4, Ellende czy Vanhengla), postanowiłem zapoznać się bliżej z tym zeszłorocznym debiutem.
Siedemdziesiąt dwie minuty muzyki to sporo słuchania. Na szczęście pierwszy kawałek H.U.N.T.E.R daje nadzieję, że muzyka będzie w miarę lekka i przyjemna. Riffy żywe, prawie że heavy metalowe, choć oczywiście nieco cięższe. Perkusja miarowa, choć kiedy trzeba to szybsza i wyraźnie zaznaczona podczas miksowania i masteringu. No i wokal, który raz jest klasycznym książkowym growlem, a raz prawie że czystym wokalem. Zmianę w klimacie przynosi dopiero utwór Waters of Fire, który poza oczywistym pluskiem wody przynosi nam ukojenie znacznie bardziej delikatnymi partiami gitar i wokalem przedstawionym w formie prawie że szeptu przechodzącego w czysty śpiew. Dopiero druga części tego trwającego 10 minut utworu może być zaliczona do kategorii black. Kolejny Broken Shards of Inner Self to znów mikstura ostrych dźwięków i growlu z klimatem akustycznej gitary w wersji solo. A na okrasę jest szybkie i połamane solo wsparte szybką blastującą perkusją. Kolejny kawałek jest nieco wolniejszy i cięższy, ale również nie stroni od puszczania oczka w kierunku heavy metalu w stylu New Wave of British Heavy Metal. Nieco zmęczony tym utworem przeskoczyłem do kolejnego numeru Smouldering Black, Thy Heart. Ten szybki kawałek kończy się czymś tak niedorzecznym, że aż ciekawym. Druga połowa utworu to coś jakby modlitwa odtworzona męskim chórem, choć bardziej niż gregoriańskie chorały przypominało mi to modlitwę w jidysz. Cały ten antrakt kończy się suchą metalową połajanką. Płytę kończy najdłuższa, bo trwająca ponad kwadrans etiuda. I choć jest ona różnorodna, przeplatana delikatniejszymi fragmentami to i tak nie kupuję ani tej długości, ani tego klimatu. No, może poza klawiszami, które pojawiają się w drugiej części utworu. A ostatnich czterech minut to nie rozumiem ni w ząb. Sorry.
Magna Sapientia Quaerere: To the Depths of Thy Soul… to co do zasady dobry album. Ciekawie nagrany, dobrze zmiksowany i okraszony klimatyczną okładką. Tyle, że dla mnie ta muzyka jest z gruntu bezduszna, bezkształtna, bezsensownie polimorficzna a jednocześnie nieokreślona, nijaka i mdława. Z pewnością znajdą się tacy, którzy rozpłyną się z zachwytu nad debiutem Abstract the Light. Ja natomiast z nieukrywaną ulgą przejdę do słuchania najnowszej płyty Vreid. Dziesiąty już chyba raz…
Abstract the Light na Fecebooku
Abstract the Light w Encyklopedii Metalu
Ocena: 5,0/10,0
- Mysthicon – „Bieśń” (2025) - 28 sierpnia 2025
- Sombre Figures – “Streams of Decay” (2021) - 15 lutego 2022
- Nigrum Tenebris – “I am the Serpent” (2021) - 14 lutego 2022
Tagi: 2020, Abstract the Light, black metal, debiut, Magna Sapientia Quaerere: To the Depths of Thy Soul..., recenzja, Talheim Records.






