Càirdeas Fala – “Sons of the North” (2021)

Odpalając debiutancki album duetu Càirdeas Fala, można by mieć wrażenie, że oto i mamy do czynienia z kolejnym szkockim hordem pokroju Saor. Z drugiej jednak strony, słysząc nostalgiczny dźwięk dud, od razu do głowy przychodzi mi It’s a Long Way to the Top australijskiego przecież AC/DC.

Tym razem jest podobnie. Zespół tworzy duet Australijczyków z korzeniami szkockimi. Stąd zarówno nawa zespołu, jak i klimat otwierających debiutancki krążek dud. A żeby było śmieszniej, Sons of the North wydane zostały nakładem rodzimej, dobrze znanej wytwórni Werewolf Promotion w niewielkim pięciuset egzemplarzowym nakładzie. Płyta sama w sobie zawiera osiem utworów, trwających nieco ponad trzy kwadranse.

Tyle suchych faktów. A jaka jest muzyka? Dobra! Po krótkim nostalgicznym wstępie zaczyna się połajanka na miarę prawdziwego atmosferycznego black metalu. Ściana dźwięku przesterowanych gitar, szybka choć stłumiona perkusja i niski growl dają uczucie obcowania z muzyką ciężką jak deszczowe chmury. Na szczęście kawałki mają w sobie spore pokłady melodyki, którą da się dość szybko wydobyć zza tej ciężkiej kotary dźwięków. I ta melodia jest naprawdę bardzo ciekawa. Pierwsze trzy numery są niezmiernie szybkie i oddech daje dopiero utwór nr 4, zatytułowany 1314. Wsłuchując się w powolne, miarowe ciężkie dźwięki tego kawałka, pogooglałem trochę za tą datą. W roku 1314 (oprócz spalenia na paryskim stosie najważniejszych członków Zakonu Templariuszy) miała miejsce jedna z największych bitew o wolną Szkocję – bitwa pod Bannockburn, gdzie 9000 Szkotów wytłukło w pień 25000 ciężko uzbrojonych Anglików. Muszę przyznać, że numer oddaje powagę tej historii. Z pewnością bardziej niż opisujący tę samą historię utwór Blood of Bannockburn Sabatonu. Herald of War powraca do szybkiego tempa i mocno stłumionego dźwięku, wpasowując się tym samym w klimat płyty. The Butcher’s Apron znów jest wolniejsze i chyba jeszcze cięższe. Album kończy kawałek najlżejszy, a to za sprawą fletu prowadzącego linię melodyczną utworu. Całość pozostaje oczywiście szybka i ciężka, przytłumiona i utrzymana w niskich tonacjach, ale ten utwór najbardziej chyba przypomina wczesne dokonania Saora (myślę tu o albumie Roots nagranym jeszcze jako Arsaidh).

Album zaczynał się solowymi dudami, a skończył solowym fletem. To ładna i pasująca rama do tego nader ciekawego debiutu. Może i nuży nieco monotonny ciężki i niski klimat na płycie, ale i tak debiut Càirdeas Fala zaliczyłbym do udanych. Zresztą, gdyby nie ta monotonia, gotów byłem uznać Sons of the North za płytę wybitną. Po kilku odsłuchach zmęczyłem się jednak nieco szorującym po podłodze dźwiękiem i zanim znów wrócę do dokonań Australijczyków, będę musiał sobie trochę odpocząć.

 

 

Càirdeas Fala na Bandcamp

Càirdeas Fala w Encyklopedii Metalu

Ocena: 7,5/10,0

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .