Site icon KVLT

Abysmal Growls Of Despair – „Worst Putrid Tongue” (2016)

Kilka miesięcy temu miałem niewątpliwą przyjemność recenzować poprzedni album Abysmal Growls Of Despair Between My Dead wydany w 2015 (recenzja). Materiał ten wywarł na mnie piorunujące wrażenie, o ile w taki sposób można się wyrazić o grobowych dźwiękach tworzonych przez jednoosobowy francuski projekt, i w związku z tym z chęcią zabrałem się za najnowszą płytę pt. Worst Purtid Tongue, wydaną we wrześniu 2016 przez Symbol of Domination Productions.

Album składa się z czterech utworów, trwających trochę ponad 48 minut. Otwierający Arioch zaczyna się spokojnymi, akustycznymi gitarami, które niespodziewanie cichną, a ich miejsce zajmuje dronowy, nisko strojony bas oraz wokal, i to on determinuje odbiór całej płyty, a w moim odczuciu jest głównym sprawcą jej grobowego czy pogrzebowego klimatu. Brzmienie kojarzy mi się bezpośrednio z odgłosem, jaki wydają z siebie płyty nagrobne pocierające się o siebie podczas ich przesuwania. Tempo utworu jest tak powolne, że pomiędzy kolejnymi taktami, można by zamówić w internecie żyletki i odebrać je od kuriera. Jakby tego mało, w pewnym momencie w tle zaczynają zawodzić skrzypce. Enlil również rozpoczynają gitary akustyczne, grające powoli trójdźwięki, do których dołączają w pewnym momencie klawisze oraz znajomy już cmentarny wokal wraz buczącym i warczącym basem. Wraz z postępowaniem utworu, klawisze przechodzą w coraz bardziej złowrogie tony, potęgując napięcie i dramatyzm. Mniej więcej w 2/3 czasu trwania utworu bas milknie, wokal kontynuuje recytację (bo śpiewem tego już nie można nazwać) przy akompaniamencie melancholijnych, akustycznych gitar, których kojące dźwięki bez uprzedzenia łamią, wwiercając się w mózg zawodząca gitara oraz powracający z niebytu, przesterowany bas. W Enki słyszymy większość elementów, jakie umiejscowiono w poprzednich dwóch kompozycjach, ale na wypadek, jakby humor wciąż nas nie opuszczał, dołączono jeszcze smutne, płaczące syntezatory. Zamykający płytę Ereshkigal, tak jak poprzedzające go kawałki, rozpoczyna się od akustycznych gitar, które grają spokojnie akordy. Pomrukujący wokal wciąż cedzi niezrozumiale kolejne linie tekstu. Tym razem jednak, wraz z rozwojem utworu, zaczyna rosnąć jego tempo. Powiedzmy, że w najszybszym momencie, nie zdążymy odebrać od kuriera żyletek. W pewnej chwili słychać nawet podwójne stopy!

Tak naprawdę niewiele dzieje się muzyce proponowanej przez Abysmal Growls of Despair, ale też chyba nie taki jest cel odpowiedzialnego za ten projekt Hangsvarta. Te cztery utwory są do siebie na tyle podobne i wzajemnie się uzupełniają, że można je traktować jako jedną kompozycję. Worst Putrid Tongue nie zaskoczył mnie tak, jak poprzedni album, być może wiedziałem już czego się spodziewać. Jednak mój wrodzony optymizm został poddany ciężkiej próbie przez wylewającą się i oblepiającą niczym smoła, ponurą, duszną i mega-depresyjną atmosferę.

Ocena 7/10

 

Exit mobile version