„Kiedy rozum śpi, budzą się demony” – pochodząca z amerykańskiego stanu Colorado formacja Akhlys kontynuuje mroczną odyseję na granicy jawy i snu. Moje nawiązanie do dzieła Francisco Goi nie jest przypadkowe: niespokojny sen jest głównym i nieodłącznym tematem tekstów zespołu. Tym razem jednym z naszych przewodników będzie Fobetor, personifikacja koszmarów z greckiej mitologii. Atmosferyczny, ale podany ze wściekłą mocą black metal Amerykanów, ponownie kusi i odpycha jednocześnie, otaczając słuchacza lepkimi mackami chaosu, które zabierają oddech.
Album House of the Black Geminus to śmiała kontynuacja obecnych już wcześniej wątków, zarówno tych muzycznych, jak i filozoficznych. Cierpiący na parasomnię lider zespołu, Naas Alcameth, prowadzi nas do krainy dusznych i niebezpiecznych snów. Sister Silence, Brother Sleep, Mother Darkness and Father Death – to wierni towarzysze sennej odysei. Czas, który powinien przynosić wytchnienie od codzienności, staje się udręką. I tym razem piekłem stają się rodzące się pod zamkniętymi oczami wizje, z pozoru efemeryczne, a przecież namacalne i bolesne w swych skutkach.
Potęga brzmienia Akhlys opiera się nie tyle ciężkich riffach, co wyrazistej produkcji, która uwypukla moc gitar i sekcji. Nie pojedyncze, wbijające się w pamięć zagrywki gitary będą nas mamić – choć paru „chwytliwych” momentów doszukamy się na albumie – a skomasowana ściana dźwięków, która nieco przytłacza. Kapela skutecznie buduje moc uderzenia, także, a może przede wszystkim, za sprawą studyjnych sztuczek. Hochsztaplerstwo? A może diaboliczny pakt z bogami władającymi koszmarami? Nie mam zatem potrzeby rozkładania muzyki Akhlys na czynniki pierwsze, gdy finał artystycznych poszukiwań jest druzgoczący w swym wyrazie.
Utwory na nowym albumie są długie, właściwie każdy z nich stanowi mini suitę, podaną z pewną dramaturgią i zmianami akcji. Pewnym przerywnikiem jest tylko instrumentalny numer Black Geminus, w którym może i formacja nieco pozwala nam się wyciszyć, ale nie uspokoić. Pozostajemy wciąż we wnętrzu koszmaru. Zespół ponownie korzysta zarówno z rozwiązań typowych dla metalu ekstremalnego (czasem podanego w nieco awangardowej formie), jak mrocznej elektroniki – zdarzało im się wypuścić wszak albumy w całości dark ambientowe. Ta inter-gatunkowość stanowiła od początku znak rozpoznawczy Akhlys. Nic się zatem nie zmienia. Tym razem pojawia się jednak sporo wątków industrialnych, które nawet jeśli nie dominują całości, to zdecydowanie wpływają na odbiór i wizje, jakie rodzą się w głowie słuchacza. Początek od razu umieszcza nas w nieco innym dźwiękowym kontekście: The Mask of Night-Speaking wita majestatycznym, podlanym elektroniką uderzeniem, które wiedzie ku post-apokaliptycznym pejzażom kina science-fiction. No właśnie. Słuchając albumu Amerykanów miałem mimowolne skojarzenia z zawartym w Niezwyciężonym Stanisława Lema pomysłem na ogromną i niszczycielską chmarę mikrobotów, która wywołuje mentalną destrukcję żywych organizmów. Najmocniejsze, najbardziej wyraziste fragmenty House of the Black Geminus z podobną, wykalkulowaną siłą oddziałują na słuchacza.
Nie chcę się nadmiernie zachwycać, ale z konfrontacji z bogiem koszmarów Amerykanie wyszli z tarczą. Akhlys jest oryginalnym i ważnym zespołem na scenie, nawet jeśli pozostaje w pewnym undergroundzie, a House of the Black Geminus to potwierdzenie wysokiej formy. Muzycy ponownie nie zawiedli, a do znanej formuły (także i wizualnej) dorzucili nowe elementy, co pozwala mieć nadzieję, że są jeszcze przestrzenie świeżych artystycznych eksploracji. Z pewnością album ten wędruje na moją krótką listę ciekawszych ekstremalnych, ale i klimatycznych płyt tego roku.
Być może wcześniejszymi produkcjami Naas Alcameth i załoga zdążyli mnie skutecznie omamić i w naturalny sposób dobrze im życzę. Póki co śnię wraz z Akhlys i nie chcę się przebudzić, choć widoki są tutaj koszmarne.
Ocena: 9/10
Oficjalna strona na Facebooku
Akhlys na Bandcamp
- Benzyna – „Pajac kultury” (2026) - 20 kwietnia 2026
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026

