Niczym weganie o nie jedzeniu mięsa, tak ja powtarzam wszystkim na lewo i prawo, że nie lubię post-rocka. Nudne to i nieciekawe, a już szczególnie w Polsce, gdzie młodzi muzycy myślą, że wyważają nowe drzwi, które już dawno zostały otwarte na zachodzie. Potem słucham tego nowego Ampacity i… No właśnie.
Ampacity to grupa muzyczna z Trójmiasta wykonująca space rocka (mógłbym powiedzieć, że z elementami post-rocka, ale wydaje mi się, że historyczne przenikanie się gatunków zaszło raczej w drugą stronę). Na Superluminal obecne są też liczne wpływy prog rocka, która zastąpiły w zasadzie zahaczające o stoner wstawki z Encounter One.
W tym roku już raz odleciałem daleko w kosmos (dzięki EPce #!%16.7 Kethy), więc na wieść o kolejnej możliwości podróży nie wahałem się ani chwili. Muzycy z Ampacity zabierają nas jednak w inną przestrzeń – nie mrok, w którym nikt nie usłyszy twojego krzyku, a raczej odlot w stylu starych filmów SF. Od wciskającej w fotel podróży w 42, po złowieszczość nieznanej planety w Planeta Eden, instrumenty współgrają ze sobą tkając strukturę opisywanego kosmosu. Wszystko zdaje się mieć tutaj swoje miejsce i istotną rolę do odegrania – od melodyjnej gitary w 42 czy delikatnego basu i jazgoczącego thereminu w Propellerbrain (nieznający tego instrumentu proszeni są o wygooglowanie), aż po klawisze, które osiągnęły tutaj rzecz prawie niewyobrażalną. Ciężko mi znaleźć dźwięk klawiszy, który by mi pasował – albo zmiękczają brzmienie całości, albo wprowadzają pewien element nieuświadomionej śmieszności. A Marek Kostecki rewelacyjnie poradził sobie z tym problemem – jego partie uzupełniają brzmieniowo resztę instrumentów i choć są mocno osadzone w retrospektywnej stylistyce, to nie wzbudzają uśmiechu politowania, a raczej świetnie pomagają budować klimat. Wspominam cały czas o klimacie, bo to właśnie tworzenie atmosfery stanowi największy atut utworów Ampacity – dawno nie słyszałem muzyki instrumentalnej, która tak łatwo wzbudzałaby w wyobraźni konkretne skojarzenia i obrazy. I serio słuchając Planeta Eden widzę te kiczowate, gumowe modele kosmicznych roślin i zwierząt, skąpane w mgiełce sięgającej tak gdzieś do kostek.
Słuchałem tego albumu odpływając powoli gdzieś w coraz to dalsze partie kosmosu, gdy zorientowałem się, że czegoś mi tutaj brakuje. Tylko czego? No właśnie… Nie wiem, na ile to jakaś moja wrodzona cecha złego recenzenta czy raczej właściwość muzyki Ampacity, ale ciężko było mi wniknąć głębiej w strukturę muzyki, aby powiedzieć co tak właściwie mi się nie podoba (z plusami było podobnie). Moim głównym zarzutem wobec Superluminal jest zbytnia długość utworów, która rozmywa trochę klimat. Ostatecznie to tylko fragmenty mają ten ilustracyjny charakter, a część muzyki jakoś tak po prostu „jest”. Szczególnie Planeta Eden wlecze się niemiłosiernie i pomimo kilku fajnych momentów stanowi chyba najsłabszy numer na płycie (ma też zresztą klika niezgrabnych przejść). Poza tym ciągle nie mogłem uciec przed wrażeniem, że tak naprawdę Superluminal nie proponuje nic nowego, rewolucyjnego ani nowatorskiego. Tak jak w Molten Boron – który choć fajnie wycisza i świetnie się go słucha dryfując w kosmosie, to jest monotonny i mało odkrywczy.
Słuchając tego albumu moja wizja oceny skakała diametralnie z każdym kolejnym odsłuchem (a i miejscem odsłuchu – muzyka Ampacity fajnie sprawdza się jako tło, wtedy nadaje takiego kosmicznego wydźwięku codziennej rzeczywistości). Choć mamy fajne momenty (jak w zasadzie całość leniwego Molten Boron), kilka gorszych do których można się przyzwyczaić (jak patatający bas w 42), to też i kilka, które przeszkadzają do samego końca (jak chaotyczne wstawki z Planeta Eden). Ale Superluminal słucha się naprawdę przyjemnie. I nieważne, że nie jest niczym nowym. I nieważne, że przy bliższym przyglądaniu się można dostrzec kilka niedoróbek. To naprawdę niezła płyta i mówiąc o swojej niechęci do post-rocków muszę od dziś zaznaczać, że przeciwko space-rockowi nic nie mam.
8/10
Autorem jest Naird (Adrian).
- JASMENO powraca z „Assemblage of Cinematic Idioms” – filmowy rozmach i nowa jakość brzmienia - 22 kwietnia 2026
- We wrześniu NEOLITH wyda nowy album „Inbir” - 21 kwietnia 2026
- Trasa zespołów POGARDA i ABORCJA rusza za kilka dni - 20 kwietnia 2026
Tagi: Adrian, Ampacity, Instant Classic, komos, Naird, post-rock, prog rock, progressive rock, space rock, Superluminal.







