Krótko przed premierą wznowienia kvltowego Thora zespołu Hazael wytwórnia Thrashing Madness wypuściła materiał może nie tak znany i wypromowany, ale poziomem w moim uznaniu wiele od niego nie odstającym. Mowa o utworach składających się na demo Disdain zespołu Anathemized, które oryginalnie wydane zostało w 1994 roku na kasecie przez Baron Records. Disdain zostało wzbogacone o nigdy do tej pory nie wydany materiał promo w postaci trzech kompozycji z roku 1998.
Anathemized pochodzi z Gdańska i swą przygodę z graniem rozpoczął w 1992 roku, w którym też nagrał pierwsze demo Paradise in the Abyss (szkoda, że nie znalazło się na wznowieniu). Materiał ten był jeszcze dosyć naiwny i totalnie zainfekowany szwedzką sceną, ale pierwszy krok został postawiony. Zespół miał okazję pograć trochę sztuk głównie w Trójmieście, gdzie wyrobili sobie spory fame. Wszystko to przyniosło deal na wydanie Disdain przez Barona. Młodzi muzycy zamknęli się na pięć dni w Warrior Studio w Gdyni i zarejestrowali materiał. Poświęcenie było spore, bo pomimo zapewnień wytwórni, że zapłaci za sesję, ostatecznie zespół musiał zrobić to sam, co przełożyło się na przykład na konieczność pracy w nocy, a nagrywania w dzień. Pokazuje to, że zespołowi zależało i mam wrażenie, że dzięki temu Disdain jest tak dobry. Muzycy byli młodzi, średnio doświadczeni, a nagrali demo, które poziomem według mnie mogło konkurować z albumami najlepszych. Nie jest to materiał idealny, no ale powiedzcie mi, który jest. Chłopaki mieli wystarczające umiejętności, by pokazać, co gra w ich głowach, a szczęście na tyle dopisało, że materiał zabrzmiał bardzo godnie. Byli silnie zafascynowani death metalem, ale słychać już tu ciągoty w stronę doom metalu. Głęboki growl ubrany w spory delay nadaje klimatu często pojawiającym się smutnym melodiom, które są dobrym kontrastem do death metalowego, surowego łojenia. Osobiście nie zmieniłbym na tym materiale niczego, jego urok tkwi w tym, jaki po prostu jest, i taki podoba mi się bardzo. Słychać tu echa polskiej sceny DM, co można by porównać na przykład do Land of Death zespołu Golgotha, Lost of Mercy Ghosta czy pierwszych ruchów klimatycznego Cemetary of Scream. Jest w Disdain coś mrocznego, klimatycznego, co mnie przyciąga i nie chce puścić.
Po ośmiu utworach dania głównego nadchodzi czas na Promo Tape 1998, które zostało nagrane w Radiu Gdańsk. Produkcja tych utworów jest zdecydowanie słabsza, ale sama muzyka nadal jest ciekawa. Muzycy skierowali swe pomysły bardziej w stronę metalu klimatycznego, który w tamtych latach miał się wyjątkowo dobrze. Utwory stały się bardziej żywiołowe, ale też i melodyjniejsze, pokazując inspiracje zespołami typu Tiamat, Amorphis czy rodzimych Sirrah i Sacriversum. Szkoda, że z tego promo nie urodziła się cała płyta.
Muzycy Anathemized odgrażają się, że historia zespołu może nie być jeszcze zamknięta i niby jest szansa na album. Panowie, na co czekacie?! Disdain jest świetny, materiał Promo Tape obiecujący, nie obraziłbym się na pociągnięcie tematu. Taka muzyka dzisiaj byłaby czymś zajebistym na naszej scenie, poza tym z chęcią usłyszałbym utwory z dema na żywo.
Thrashing Madness na Facebook’u.
- Exhumed – „Red Asphalt” (2026) - 18 lutego 2026
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
Tagi: 2025, Anathemized, death metal, Disdain, recenzja, review, Thrashing Madness.






