Wiecie pewnie jak to bywa z niektórymi rodzajami alkoholu – im dłużej leżakują, tym są lepsze. Podobnie potraktowany został album Independent zakopiańskich thrash metalowców Asylum, choć tutaj „leżakowanie” nie było działaniem celowym. Dziewięcioletnia przerwa w działalności zespołu poskutkowała tym, że ich drugie wydawnictwo wyszło za sprawą Metal Blast Records dopiero jedenaście lat po tym, gdy zostało nagrane. Zespół prezentuje je światu w niezmienionej formie, jako rozgrzewkę przed nadchodzącym nowym (myślę, że słowo „powrotnym” również byłoby na miejscu) longplayem.
Thrash metal to taki gatunek, w którym ciężko wpaść na coś nowego. Koła na nowo nikt tutaj nie wymyśli, stąd też ewentualne obawy, że Independent okaże się pod jakimś względem przestarzały można rzucić w kąt. Jest to o tyle łatwe, że nagrany jedenaście lat temu album to po prostu kawał bardzo dobrego naparzania, zawierający dokładnie tyle góralskiego pier*olnięcia, o ile możnaby zakopiańczyków podejrzewać. A można było domniemywać naprawdę sporo, w końcu to górale. Nie piszę tych słów szczególnie często, ale tutaj pasują jak ulał – muzycznie i wokalnie naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Krążek jest odpowiednio zróżnicowany, gdzieniegdzie doprawiony hardcore’owymi patentami, jednak ani przez moment nie wykraczający szczególnie mocno poza ogólne thrashowe ramy. I dobrze, bo dzięki temu można w końcu posłuchać takich petard jak Dreadful Anarchy, Age of War, State of Oppression czy Like Animal. Nie mogę powiedzieć, aby pozostałe numery jakoś bardzo ustępowały tej czwórce – Independent to krążek bardzo równy i w zasadzie nie posiadający słabych punktów. Pochwalić należy również potężny wokal Pawła Kiedziucha – gardłowy Asylum odwalił tu kawał bardzo dobrej roboty, o fuszerce nie ma mowy.
Genów niestety nie oszukam – a przynajmniej nie oszukam swojego genu narzekacza. Na szczęście w przypadku niniejszego wydawnictwa chodzi mi jedynie o kwestie kosmetyczne czy estetyczne, takie jak liczne błędy gramatyczne w tekstach czy literówki w booklecie. Trochę mało profesjonalnie to wygląda, no ale okej, myślę, że można zrzucić to na karb entuzjazmu spowodowanego faktem, że formacji udało się wydać swoje nieco zapomniane, jedenastoletnie już dziecko. Mam jednak cichą nadzieję, że przy premierze nadchodzącego albumu już takich wpadek nie uświadczę.
Independent to koniec końców udane przywołanie zespołu, który wzorem wielu kapel w ostatnich latach postanowił powrócić z niebytu. Fani oldschoolowego thrashu powinni dać zespołowi szansę.
Ocena: 8/10
Asylum na Facebooku
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026
Tagi: 2010, 2021, Asylum, independent, Metal Blast Records, recenzja, review, thrash metal.






