Z lekkim poślizgiem wziąłem się w końcu za odsłuch rodzimego Atonement. Ich debiut został wydany w styczniu 2022 roku, nakładem Mara Productions. Where the Light is Devouring by Darkness poprzedzała jedynie Epka Genesis of Blasphemy, której nie miałem okazji przesłuchać, zatem zaczynam z czystą kartą.
Łapiąc do ręki album Atonement, nie ma się uczucia obcowania z produktem krajowym. Okładka, layout, ogólny efekt wizualny kojarzy mi się ze scenami raczej oddalonymi od naszego kraju. Wprowadziłem więc CD do odtwarzacza w sumie nie wiedząc, czego się spodziewać. Miałem przeczucie, iż mogę mieć do czynienia z miksem black metalu z thrashem i death metalem. Jak się okazało, wiele się nie pomyliłem, aczkolwiek stawiałem na większą ilość blacku. Where the Light Is Devouring by Darknsess kieruje nas głównie w rejony zasyfionego śmierć metalu z bulgoczącym wokalem dominującym nad całością. Blackowe wpływy ujawniają się co jakiś czas, nie zaburzając ogólnego kierunku.
Materiał trwa pół godziny i jest to dobre posunięcie na tym etapie kariery. Słuchając płyty doszedłem do wniosku, że gdyby była dłuższa, mógłbym się nią zmęczyć, a tak wszystko się zgadza i cios jest wymierzony w odpowiedni cel. Surowo brzmiące kompozycje czasami zwalniają do doomowych temp, czasami przyspieszają do półblastów, ale w ostatecznym rozrachunku poruszają się w średnich tempach. Materiał jest dosyć prymitywny w środkach, zapewne takie było zamierzenie, ale w przyszłości, by utrzymać odpowiednie urozmaicenie i słuchacza przy sobie, podejrzewam, że trzeba będzie zadbać o większą złożoność aranżacyjną i sprawność techniczną. Do ponarzekania mogę jeszcze dodać rodzaj wybranego brzmienia, bo jeżeli gramy gruzowaty death metal, to dbajmy, by sound całości też mieścił się w tym kanonie. Większe zdołowanie brzmienia gitar idealnie uwypukliłoby ciągoty do zwolnień i w efekcie wszystko by się zgadzało, a tak nie ma efektu „Incantation” wykorzystanego w stu procentach. Jako, że jest to debiut, wierzę, że styl zespołu jeszcze się tworzy, ale przy płycie numer dwa nie będzie już zmiłuj.
Szczerze mówiąc, Atonement wzoruje się na dobrych zespołach i chce trochę nawiązać do dosyć modnej obecnie sceny gruz death metalu, która niestety jest bogata w kapele, i z tym, co przedstawił na Where the Light Is Devouring by Darknsess, jeszcze trochę odstaje od peletonu. Jednakże solidny krok został postawiony i nazwa pojawiła się na mapie. Kolejne ruchy zespołu muszą iść w kierunku osadzenia stylu w danym kierunku i zabicia ludzi jego siłą, wtedy niżej podpisany będzie mógł wystawić muzykom notę wyższą.
Ocena: 5/10
- Exhumed – „Red Asphalt” (2026) - 18 lutego 2026
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
Tagi: 2023, Atonement, death metal, death/black, old school, recenzja, review, Where The Light Is Devouring By Darkness.






