Awakeness – „Meadows” (2022)

Spieszmy się kochać młodych core’owców, tak szybko dojrzewają. Po udanej, zdradzającej potencjał, ale jeszcze momentami amatorskiej EP-ce Spherical Prison (2019), Awakeness robią śmiały krok do przodu. Tym razem w ich dłoniach widnieją mocniejsze karty – dosłownie i w przenośni. Może to jeszcze nie poker, ale kareta już tak. Metalcore’owa propozycja z melo death metalowymi domieszkami przepoczwarzyła się na Meadows w rasowy death core. O ile przy debiucie mieliśmy do czynienia z zespołem „dobrze zapowiadającym się”, któremu należała się jakaś taryfa ulgowa, teraz już stosować jej nie trzeba.

Słuchacz musi oczywiście zaakceptować pewną ewolucję stylu, bo nie każdemu może ona przypaść do gustu. Co by jednak nie mówić, kompozycje stały bardziej dopracowane, a riffy zdecydowanie cięższe i skuteczniej absorbujące uwagę odbiorcy. Dzieje się sporo w tych numerach – na jednym motywie zwykle się nie kończy. Występuje też jakiś efekt zaskoczenia: a to ciekawa zmiana tempa, a to przyjemnie „ciągnący się” riff w Valley to Nowhere albo ekscytujące zwolnienie w They Won’t Return.

Produkcja uwypukliła moc i ciężar. To już nie garażowa propozycja aspirujących młodych muzyków, a produkt dojrzały, choć wciąż przepełniony młodzieńczą energią. Zespół pręży muskuły, nie popadając jednocześnie w przesadę. Gdy trzeba dorzucić do pieca, robi się gorąco; gdy należy dać wytchnienie słuchaczom, riffy pozornie zwalniają, wwiercając się w czaszkę. Są i momenty akustyczne (wstęp i finał w Valley to Nowhere), które nie pozbawiają całości siły, a jedynie akcentują fragmenty rzeczywiście mocne. Znajdziecie na tej EP-ce bardziej stechnicyzowane, djentowe elementy; pojawia się nawet lekko blackowa atmosfera (fragment Holy Decay). Trochę się dzieje – z pewnością dość, by wrzucić na playlistę pomagającą w porannym rozbudzeniu.

Czuć, że muzycy zrobili techniczne postępy, ale bez krzywdy dla impetu uderzenia. Kwestia dyskusji, czy ktoś woli brudniejsze, czy bardziej wycyzelowane podejście do produkcji – tu wyszło po prostu zawodowo. Nowy wokalista, Dawid Ciuła, także dysponuje szerszym wachlarzem możliwości – od rasowego, niskiego growlu, po przeróżne formy core’owego „darcia ryja”. Teksty dobrze uzupełniają ten miły dla metalowego ucha, ale bolesny w refleksjach przekaz.

Nie chcę przesadzać w pochwałach. Da się jeszcze lepiej i, jak sądzę, nie jest to ostatni etap na drodze rozwoju zespołu. Zaprawieni w bojach fani death core’u być może wytkną jakieś potknięcia, choć tych nie zauważyłem. Liczę na pełen album – on ostatecznie zweryfikuje, czy Awakeness jest w stanie zatrzymać uwagę słuchacza na długo, serwując naprawdę solidną muzykę. Choć może czasy się zmieniły i takie dawkowanie energii sprawdza się najlepiej?

Ocena: 8/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .