Przejdź do treści

BEORN – „Triumph of the Will” (2016)

922

Tak się ostatnio złożyło, że dotarło do mnie cudo sortu najwyższego. Kompilacja (!) dotychczasowych dokonań rodzimego Beorna, na którą składa się całość ich jedynego dema z roku 2015 oraz całość jedynej wydanej w tym samym roku EPki. No cóż, patrząc na dwa lata działalności oraz ilość wydawnictw Beorna, tegoroczna kompilacja może wydawać się czymś zbyt szumnym i buńczucznym. Poza tym bardziej niż czegoś takiego spodziewałbym się może jakiejś pierwszej długogrającej płyty. Niemniej krążek do odtwarzacza włożyłem.

Sądząc po nazwie (Beorn to postać z tolkienowskiego Hobbita, pół człowiek pół niedźwiedź) spodziewałem się trzeciego Summoninga (drugim Summoningiem jest już Emyn Muil) lub kolejnego Caladan Brood i trochę się bałem, że Triumph of the Will będę recenzował podobnie jak Twilight of Blood and Flesh Valkenraga (czyli idealna kopia Amon Amarth). Na szczęście w mózg wbiło mi się coś zupełnie innego.

Triumph of the Will to siedem blackmetalowych kawałków, pełnych soczystego growlu, ciężkich gitar i perkusyjnych blastów. Żadnych ozdobników, żadnych (prawie) klawiszy, żadnych chórków i żadnych mruczanek. Szorstki jak niewygarbowana skóra, surowy jak świeżo odlany kęs stali. Przyjemny jak włożenie ręki do wiadra z potłuczonym szkłem, odprężający jak opier… od Naczelnego. Na szczęście całość nagrano znacznie lepiej niż recenzowany ostatnio krążek Wolf Omega. I na szczęście nie nagrano tego wszystkiego cukierkowo i krystalicznie. Po prostu jest w sam raz.

Album jest spójny. Początek pierwszego utworu stanowi swoiste intro, klimatyczne i idealnie pasujące do tego, co następuje potem. Czyli pięć i pół kawałka solidnego grania, raczej niespiesznego i opartego na czytelnych, choć nie oczywistych pomysłach i klarownych liniach melodycznych. Tak mi trochę ten album przypomina konstrukcją Hvis Lyset Tar Oss, tyle że kawałki nie są aż tak wściekłe, jak te u Vikernesa. Natomiast podobnie jak u Varga kompilację pointuje delikatna i eteryczna klawiszowa etiuda, z tym że krótka, zwięzła i nieprzegadana. Świetna. Jak cały album.

OCENA: 8,5/10
(Visited 1 times, 1 visits today)