Black Sabbath – „Vol.4” Super Deluxe Edition (1972/2021)

Black Sabbath “Vol. 4” Revisited cover artwork

BMG nie zwalnia z pomysłami na kolejne wznowienia kvltowych albumów. Wydaje się to jak najbardziej trafionym pomysłem. 12 lutego br. zaplanowano wydanie czwartego w historii albumu Black Sabbath, czyli Vol.4., którego właściwa premiera miała miejsce 25 września 1972 roku. W tamtym czasie zespół miał już na koncie poważny status gwiazdy, zwiedzony świat i słynne skandale i kłopoty z używkami, co bez dwóch zdań miało wpływ na tworzoną przez nich ówcześnie muzykę. Kompozycje powstałe w willi Bel Air w Los Angeles nieco się różnią od wcześniejszych trzech albumów, co zauważono i nie wszystkim się to podobało. Muzyka stała się jakby dojrzalsza i nieco bardziej stonowana, a w moim uznaniu stała się tą właściwą inspiracją do powstania w latach znacznie późniejszych stoner rocka/metalu. Utwory takie jak Snowblind, Tomorrow’s Dream czy Changes były kolejnymi hitami w dyskografii BS i z perspektywy czasu Vol.4 bez kompleksów może być wymieniane jednym tchem obok debiutu czy Paranoid. Ja mam podobne zdanie na temat każdego albumu z Ozzym, każdy nieco się różni, w każdym znaleźć można hity absolutne i te utwory nieco słabsze, ale wszystkie płyty mają mój szacunek i każdą uwielbiam.

Wróćmy do wznowienia proponowanego przez BMG. Trafiła do mnie wersja Super Deluxe Edition z pięcioma płytami winylowymi 180 gram w czarnym kolorze, każda z inną okładką. Do płyt wytwórnia dorzuciła czterdziestostronicową książkę w twardej obwolucie z wszelakimi suwenirami z okresu powstawania płyty, wypowiedziami muzyków i oczywiście archiwalnymi zdjęciami, a ostatnim z elementów jest spory plakat do singla Snowblind. Całość spakowana jest w solidne, twarde pudełko.

Szczerze przyznaję, że ciężko mi określić, czy dla maniaków Sabbath głównym daniem będzie sam oryginalny album Vol.4, który nawiasem mówiąc brzmi z placuszka jak złoto. Każdy fan ma go już obstukane do granic możliwości, a dwa dyski z tak zwanymi extrasami są arcy-kuszące. Dyski nazwane Alternative Takes, False Starts & Studio Dialogue i Outtakes, New Mixes to wszelakiego rodzaju materiał pozostały z sesji nagraniowej płyty i nigdy wcześniej nieupubliczniony. W skład tych krążków wchodzą nieudane próby nagrań, alternatywne wersje utworów, a nawet rozmowy muzyków. Wszystkie te nagrania zmiksował sam Steven Wilson (Porcupine Tree) i nie jestem w stanie ocenić jak wspaniałe to musiało być uczucie, by móc grzebać przy takich archiwach.

Ostatnimi z muzycznych bonusów są dwa krążki, zawierające zbiór nagrań koncertowych z roku 1973 zagranych w Wielkiej Brytanii. Wytwórni udało się zebrać aż 15 kompozycji i solo gitarowe z okresu promowania Vol.4, które po obróbce brzmią świetnie. Pokazują w jak dobrej kondycji koncertowej był zespół, a nawet zdaje się, iż w tamtych latach Ozzy był dużo bardziej rozgadany. Do playlisty trafiło wiele oczywistych hitów, dla przykładu podam tytuły takie jak War Pigs, Sweet Leaf, Into the Void, Paranoid i Children of the Grave.

Albumy Black Sabbath do chwili obecnej doczekały się wielu wznowień, zapewne jeszcze kilka powstanie w przyszłości. Na dzień dzisiejszy wersje BMG różnią się od wcześniejszych swym rozmachem i skrupulatnością wykonania. W przypadku Vol. 4 mamy do czynienia z materiałem, który największą wartość będzie stanowił dla kompletnych maniaków kapeli. Nie potrafię stwierdzić jak często będę wracał do dysków z nieudanymi i alternatywnymi wersjami utworów, aczkolwiek uważam je za rzecz ciekawą, wartą posiadania. Do albumu w oryginalnej wersji bez wątpienia będę wracał często, takie albumy po prostu nie mają prawa się nigdy znudzić.

Black Sabbath na Facebook’u
Pre-order: wickedworld.net

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .