BORIS & MERZBOW – „Gensho” (2016)

Kiedy ostatnio byliście w muzeum? Przepraszam za ten wzmożony wysiłek intelektualny już na początku recenzji, ale spytałem o to nie bez powodu. Najnowszy album Boris i Merzbow zabiera słuchacza w rejony, które z powodzeniem mogłyby znaleźć się w muzeum sztuki współczesnej. Tylko… Ekspozycji brakuje trochę oryginalności. Głównym pomysłem wyróżniającym ten album jest idea uderzająca w sam proces słuchania. Na czym to polega? Dostajemy dwie płyty, które w założeniu powinniśmy odsłuchiwać jednocześnie – jedną wypełnioną romantycznie zwiewnymi dźwiękami Boris, drugą mechanicznym szaleństwem Merzbow. Oddaje to w ręce słuchacza kontrolę nad dźwiękiem. Słuchanie staje się aktywnym procesem, w którym niemalże co chwila zmieniamy sposób odbioru Gensho. Sam pomysł nie jest jednak niczym nowym, dla przykładu Times of Grace od Neurosis dało się słuchać na raz z Grace od Tribes of Neurot – zresztą z o wiele lepszym efektem. I tutaj dochodzimy do głównego zarzutu – poza ciekawym pomysłem na formę ta płyta nie jest w stanie obronić się muzycznie. Nie ma tu spójności, a jest za to nuda, która wypełnia słuchacza niemalże na równi z wszechogarniającym hałasem.
To jedynie przykład tego jak można połączyć obydwie płyty – jeśli recenzja nie zniechęciła was, a raczej zaciekawiła, to szczerze polecam dokonać własnego połączenia Gensho.
Autorem jest Naird (Adrian).
- Białoruski SET TO HATE wypuszcza wściekły klip do singla „The Pit” - 2 października 2026
- Blashyrkh zamknięte w jednym boxie. Kompletna dyskografia IMMORTAL na 13 winylach - 2 października 2026
- Piątkowe Premiery Płytowe (02.10.2026): XASTHUR, FIRTAN, AMON AMARTH i siedem innych płyt, których warto posłuchać - 2 października 2026