Kto za dzieciaka nie słuchał Dzieciaków? 😎Przez swój specyficzny styl (quasi ciężki, w rzeczywistości oparty głównie na przebojowych i chwytliwych melodiach, okraszonych popisowymi partami gitarowymi Alexiego Laiho) Children of Bodom bywali często „gateway drugiem” dla dorastających na przełomie millennium fanów muzyki metalowej.
Co ciekawe 4 pierwsze albumy bronią się całkiem zgrabnie do teraz, późniejsze płyty zdecydowanie należą już jednak do średnio-kiepskich – nie może dziwić więc fakt, że zespół przez lata zdawał się stopniowo tracić zainteresowanie najbardziej nawet oddanych fanów. Coś zaskoczyło wprawdzie w okolicach 2013, gdy Alexi i c.o. wypuścili wyprodukowany we współpracy z Peterem Tägtgrenem Halo of Blood, kolejny album (I Worship Chaos) szybko dowiódł, że zwyżka formy na poprzedniku była jedynie „wypadkiem przy pracy”.
Tak już mam z tą grupą wesołych Finów, że podchodząc do ich kolejnych premier bez zapału i wypieków na twarzy, mimo wszystko śledzę zespołowe poczynania i każdorazowo sprawdzam, co tym razem sympatyczne gałgany znad jeziora Bodom postanowiły zmajstrować. Trzy tygodnie po premierze 10. płyty w bodomowym dorobku mogę z czystym sumieniem przyznać, że rezultat ich ostatnich poczynań naprawdę przyjemnie mnie połechtał.
Bo okazuje się, że mimo upływu lat i pozornego wypalenia twórczego, w Dzieciach Bodomu wciąż tkwią przywołane dzieciaki, potrafiące w udany (i przy tym zaskakująco beztroski) sposób ożywiać miłe wspomnienia ze swojej przeszłości.
Płyta zdominowana jest przez motoryczne, pełne groove’u i chwytliwych riffów utwory, które miejscami z powodzeniem mogłyby znaleźć się na Follow The Reaper, czy Hate Crew Deathroll. Przebojowy The Road, uroczo przaśny Under Grass and Clover, soczysty Glass Houses, swobodnie płynące Hecate’s Nightmare i Soon Departed, czy ruchliwy Platitudes and Barren Words to ciosy wyprowadzone z powodzeniem, jakiego CoB nie notowało od lat.
Zdarzają się co prawda kawałki (Hexed, Relapse (The Nature of My Crime), Say Never Look Back, czy zamykający płytę Knuckleduster) które – choć mają momenty – jako całość wypadają już mniej okazale. Daleko mi jednak do uznania, że którakolwiek z kompozycji zgromadzonej na Hexed to odrzut, którego być na płycie nie powinno. Są za to obowiązkowe klawiszowo-gitarowe dialogi, wokal Alexiego Laiho pomimo upływu lat wciąż brzmi bardzo poprawnie, produkcji zarzucić (jak to bywa w przypadku takich premier) niczego nie sposób.
Można oczywiście uznać, że jezioro Bodom to dziś wyschnięte niemal do cna źródełko, dlatego grupa z premedytacją jedzie na sprawdzonych patentach, starając się chociaż trochę podreperować swój zespołowy budżet. Szczerze powiedziawszy, nawet jeśli tak jest, to z chęcią dorzucę się do tej ściepy, bo to całkiem uczciwy deal. I na koncert też się pewnie bujnę, o ile CoB postanowi zahaczyć o nasz kraj. Bo gra na sentymentach to przecież turbo przyjemna zabawa.
Ocena: 8/10
- Actum Inferni – Insygnia diabelskiej władzy (2025) - 9 lutego 2026
- Angrrsth, Odium Humani Generis, Dola – Toruń (18.12.2025) - 2 stycznia 2026
- Angrrsth – Złudnia (2025) - 12 grudnia 2025
Tagi: Alexi Laiho, Children Of Bodom, Follow The Reaper, Hate Crew Deathroll, Nuclear Blast, recenzja, review.






