Grindcore jest moim ulubionym nurtem z dwóch powodów: po pierwsze, kipi od energii, emocji i ogólnie rozumianej mocy. Po drugie, jest bardzo nieoczywisty. Może przybierać różne formy, często zaskakujące i oryginalne. Bzdurą jest porównywanie grindcore do prostackiego punka. A dowodem na prawdziwość mojej tezy jest chociażby podmiot tej recenzji.
Split ten ukazał się hen, hen w czasie, całe pięć lat temu. Gdyby WOOAAARGH nie wsadziłoby go do paczki z promkami, nigdy by się tu nie znalazł. Bo to właśnie ta wytwórnia, razem z Throatruiner Records wydała CTTTOAFF / Nesseria. Ściślej rzecz biorąc, na dwunastocalowym winylu. Oba zespoły prezentują tu po cztery utwory, razem trwające około dwudziestu pięciu minut.
Strona A należy do Clinging to The Trees of a Forest Fire. Ten zespół ,o jakże chwytliwej i łatwej do krzyczenia podczas koncertów nazwie ,ma już swoje kilka lat oraz wydań. Ich wersja grindu jest trudna. Przyswajalna prawie tak ciężko jak ciężko grają. A że miksują GxC, brzmienia sludge’owe oraz duszność klimatu doomowego, ciężar jest wyraźny. Pierwszy Opaque jest jeszcze silny i energetyczny, choć ciągle sludge’owo niski. Natomiast już kolejne utwory gniotą, miażdżą, walcują, zarówno pod względem produkcyjnym, w którym bas wybrzmiewa, aż miło, jak i muzycznym. Strój oscylujący wokół dropu Z, powolne brzmienia (choć i partie tremolo z blastami się zdarzają) sprawiają, że atmosfera wokół jest na tyle gęsta, że ciężko byłoby ją siekierą przeciąć. Szczególnie polecam utwór Lower Than Life, High As The Sky. Dla mnie przekozak.
Druga część należy do Nesserii. Ta ekipa gra podobnie długo, wydała pełniaka i cztery splity, i określa się jako nastawiona na koncerty i eksperymentalność. Część B jest dużo czerniejsza. Tu nie spotkacie temp doomowo-pogrzebowych i niespodziewanych ofiar niechcący powieszonych na strunach-makaronach. Za to doświadczycie grindcore’u pomieszanego z hardcorem a także klimatami blackowymi, choć nie powiedziałbym, że z black metalem. Ciągle jest duszno, mrocznie i atmosferycznie, jednak przy okazji wchodzą nuty troszkę bardziej… depresyjne? A także wściekłe, więcej tu punkowego zaangażowania oraz blastów. Momentami przypomina mi to granie Cloud Rat lub nowszych wydawnictw Fuck the Facts, a i nie jestem pewny, czy Nesseria także nie posiada kobiety w szeregach krzykaczy. W przypadku tej części trudno jest jednoznacznie wskazać faworyta. Po dłuższym zastanowieniu byłby to Fils de la Fin de Siecle, choć wybór jest cięższy niż u CTTTOAFF. Produkcyjnie jest także dobrze, choć nie położono takiego nacisku na basy. Za to nagrania są dużo klarowniejsze i czytelniejsze.
Słowem podsumowania powiem, że split bardzo ciekawy i cieszę się , że miałem przyjemność go zrecenzować, mimo pokaźnego wieku. Naprawdę polecam zapoznać się z obiema kapelami, nawet jeżeli nie jesteś fanem grania ciężkiego i nieoczywistego.
Ocena: 8,5/10
- Ayyur – „The Lunatic Creature” (2018) - 13 lipca 2019
- Psychopathic – „Phases” (2018) - 6 lipca 2019
- Himura – „Exterminio” (2016) - 30 czerwca 2019
Tagi: 2011, Clinging to The Trees of a Forest Fire, CTTTOAFF/Nesseria, kapitan bajeczny, Nesseria, recenzja, split, Throatruiner Ṙecords, WOOAAARGH.






