Album Ad Infinitum szwajcarskiej ekipy Crown Of Glory to dowód na to, że można grać melodyjny heavy metal z mocą i gracją jednocześnie. Co prawda są tu fragmenty, które mogą wydawać się zbyt łzawe – jak „eurowizyjny” refren w Something, czy balladowe, nieco pościelowe Surrender. Fani surowego podejścia do metalowej materii mogą się nieco skrzywić na podobne wymysły. Ale nawet w tej postaci propozycja Crown Of Glory się broni. Zespół serwuje od czasu do czasu popowe melodie, owszem, ale są to przynajmniej tematy wpadające w ucho.
Dużo w zawartych na Ad Infinitum kompozycjach rozmachu, czasem nawet przepychu. Dość mocnym gitarowym riffom i klarownym uderzeniom sekcji towarzyszą często klawiszowe pasaże. Wstęp do Emergency brzmi za ich sprawą wręcz filmowo, a w niektórych kompozycjom syntezatory dodają kolorytu i przestrzeni. Płyta brzmi zresztą solidnie – nie ma tu mowy o piwnicznej produkcji. Od hard rockowych, klasycznych tematów (Let’s Have A Blast czy Say My Name), poprzez solidne heavy metalowe uderzenia, aż po power metalowe galopady i przepych (wspomniany Emergency) – dobrze Crown Of Glory odnajduje się we wszystkich tych konwencjach. To podstawa. Szwajcarzy wypadają równie dobrze, gdy próbują odchodzić od klasycznych rozwiązań i serwują nowocześniejsze partie gitar (Glorious Nights).
Numery na Ad Infinitum są dobrze zaaranżowane i skonstruowane z pomysłem. Jest w nich miejsce na uspokojenie (odzywa się tu z rzadka fortepian), zmianę motywu, klasyczne solo, czasem jakiś mniej zachowawczy wtręt. Na pewno dzieje się w strukturze kompozycji dużo, bez przekraczania granicy przyciężkiego nadmiaru. Oczywiście z zastrzeżeniem, że trzeba lubić takie mieszanie środków. I mieć pewną dozę tolerancji dla radiowych refrenów. Nie stępia to jednak siły tych dźwięków. Crown Of Glory potrafi bowiem uderzyć z pasją, nawet jeśli z domieszką piosenkowej konfekcji. A Heinz „Hene” Mutter dodaje swym głosem – klasycznie ustawionym w heavy metalowych kanonach, o dużej skali – klasy tym numerom.
Jeśli przyjmiecie taką konwencję, łączącą świat melodii i heavy metalu, nie poczujecie się zawiedzeni. Pewien zarzut jest taki (ale to tylko moja opinia), że godzina muzyki to jednak dużo i moja uwaga nie była od początku do końca utrzymana na tym samym poziomie. Z drugiej strony nie jestem miłośnikiem stylu, a Crown Of Glory zdołał mnie jeśli nie zachwycić, to chociaż zaintrygować swoją propozycją.
ocena: 7,5/10
Oficjalna strona zespołu na Facebooku
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
- Slave Keeper – „Podwójna gra” (2025) - 19 listopada 2025
- Sothoris – „Domus Omnium Mortuorum” (2025) - 4 października 2025
Tagi: 2020, Ad Infinitum, Crown Of Glory, Fatball Music, Heavy Metal, melodic rock, metal, pop metal, power metal, recenzja, review, rock hard rock, szwajcarskie kapele.






