Darkeater „Иней чёрного рассвета” (2015)

W komentarzu pod tym albumem na YouTubie jedna z osób napisała „Russians never disappoint”. I coś w tym jest. Ten wschodni klimat jest nie do podrobienia. Świetnym przykładem na potwierdzenie tej tezy jest Иней чёрного рассвета.

Darkeater to zespół (właściwie duet) młody, powstał w ubiegłym roku, a opisywany album to ( jak nietrudno się domyśleć) fonograficzny debiut. Encyklopedie podpowiadają, że grają atmosferyczny i depresyjny black metal. Cóż, ta depresja generowana przez Elijah D. i Koloduma jest tak piękna i pociągająca, że warto dać się jej porwać na przeszło trzy kwadranse.

Lgnę do tego albumu jak ćma do światła. Największa w tym zasługa klawiszy- nieskomplikowanych, ale klimatycznych i jak na black metal bardzo oryginalnych. Gdyby Angelo Badalamenti podkradł partie z tej płyty i umieścił na ścieżce dźwiękowej do trzeciego sezonu Twin Peaks, David Lynch pewnie cmokałby z uznaniem. Można naprawdę odpłynąć słuchając tych spokojnych fragmentów. Doskonale więc pasuje umieszczony na płycie cover Aphex Twin Rhubarb i sprawia wrażenie, jakby to członkowie Darkeater byli jego twórcami.

Klimat i atmosfera to jedno, ale typowo metalowe środki wyrazu też się oczywiście znajdą. Potęgują jednakże nastrój zadumy, a nie z nim kontrastują. Riffy są proste jak cep, perkusja kanciasta, a wokale przypominają narzekania przepitego skrzata. I jest w tym metoda, bo wszystko to uwydatnia najlepsze cechy tego wydawnictwa: prymitywizm, surowość, smutek, trans, melancholię. I jeszcze do tego ta bezbłędna okładka.

Idzie zima. Иней чёрного рассвета sprawdzi się wtenczas znakomicie. Warto wejść na stronę Wolfspell Records, zainwestować równowartość dwóch paczek fajek i nabyć ten album. Z dwojga złego lepsza depresja, niż rak płuc.

Ocena 8/10

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .