Death Crusade – „Znów Płonie Niebo” (2023)

Death Crusade to załoga z Trójmiasta, która już 20 stycznia tego roku uraczy nas swoim drugim „pełnograjem” o świetnie brzmiącym tytule: Znów płonie niebo. Następcę płyty Rakieta///Bomba zespół wyda na srebrnym krążku własnym sumptem, a wersja kasetowa ukaże się z logiem Silesian Blood Records. Zgodnie z zapowiedziami w przyszłości ma pojawić się także winyl.

Death Crusade wywodzi się ze sceny hardcore’owej. Pierwszą płytę nagrał skład silnie związany z tą odmianą muzyki, ale, co mnie zawsze cieszyło, kapela została dobrze przyjęta zarówno na scenie HC, jak i metalowej. Od tego czasu formacja przeszła kilka zmian, więc w Znów płonie niebo za mikrofonem stanął Wojciech Michalak znany z HIV, a na basie zagrał Piotr „Zvierzak” Kawalerowski znany choćby z Blindead. Tak wzmocniony trzon zespołu (Michał Jędrejek – gitara, Paweł Szymański – perkusja; obaj ex-Filth of Mankind) pcha dalej swoją Krucjatę Śmierci przez chrześcijańskie ziemie ku całkowitemu obaleniu otaczającego nas systemu politycznego i religijnego. Death Crusade nie boi się głośno wyrażać poglądów, teksty grupy komentują patologię rzeczywistości. Dołączone do kompozycji intra, by wspomnieć o wystąpieniu „ojca narodu” Jarosława Kaczyńskiego wykorzystanym w Izolacji czy urywku z filmu Faraon obecnym w singlowym Czasie Końca, wzmacniają przekaz. Wszystkie te dodatki wraz z tytułowym utworem zamykającym budzą wrażenie obcowania z materiałem dobrze przemyślanym, dopracowanym w każdym calu.

Kompozycje składające się na Znów płonie niebo wypadają na bardziej urozmaicone w stosunku do debiutu, są bogatsze w środki. Zespół zadbał o to, by całość była zróżnicowana, wobec czego częste blasty i średnie tempa przeplata zwolnieniami, dynamizując całość. Chociaż Death Crusade to nadal załoga grająca crust/D-beat, mam wrażenie, że jej nowa twarz jest nieco bardziej grindowa. Kapela nie boi się korzystać z inspiracji metalowych i obok wpływów z muzyki Extreme Noise Terror pobrzmiewają również te z twórczości choćby Napalm Death czy Birdflesh. Nadal słychać scenę D-beatową i oddziaływanie kapel takie jak Tragedy i Disfear, ale, co ważne, muzycy już są świadomymi artystami, którzy nie ulegają pokusie ślepego naśladownictwa. Formacja miesza zatem dobrą klasykę ze swoimi pomysłami, dając nowy, atrakcyjny produkt.

Znów płonie niebo to brutalny wybuch, którego potęgę najlepiej przyjmować w całości, delektując się jego siłą i brzmieniem (nagrano w Drive Studio Gdańsk, a zmiksowano w Satanic Audio). Nie odnajduję tu słabszych kompozycji, a wybranie faworytów wymagałoby wchodzenia w przestrzeń wyszukanych niuansów. Death Crusade to projekt bardzo wyjątkowy i odosobniony na naszej scenie, poletko które uprawia nie ma wzięcia wśród modno ubranej młodzieży, więc musi podbić niszę wśród prawdziwków, którzy zjedli zęby na setkach zespołów. Stojące przed grupą zadanie nie będzie łatwe, wierzę jednak, że jej druga płyta ma szansę sporo namieszać. Liczę też, że Death Crusade zostanie częstym gościem koncertów i większych imprez, bo taka muzyka na żywo pokazuje swój pełny potencjał. Dobra robota, drodzy koledzy, powodzenia!

Ocena: 9/10

Death Crusade na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .