Nie opadł jeszcze kurz po kapitalnych albumach, którymi w zeszłym roku uraczyły nas formacje Hellripper (The Affair of the Poisons) i Bütcher (666 Goats Carry My Chariot), a już doczekaliśmy się kolejnego mocnego uderzenia spod sztandaru black/thrash w postaci Through the Gate Eternal od wywodzącego się z Karoliny Południowej kwintetu Demiser.
Panowie grają mocno przyczerniony thrash, zalatujący siarką i lepki od smoły. Aż chce się do tego potupać kopytem i wywijać ogonem, a i piwo przy takim niezobowiązującym graniu jakoś lepiej smakuje.
Otwierający wydawnictwo utwór tytułowy to petarda utrzymana w najlepszych tradycjach gatunku. Szybkie, poszarpane riffy, galopująca perkusja, melodyjne solo przechodzące w ciężkie zwolnienie, ostatni zestaw „zwrotka + refren” i przechodzimy do następnego dania. Tym jest aż nazbyt wyraźnie inspirowany wczesnymi dokonaniami Slayer Offering, który nie jest złym utworem, ale nie wybija się ponad średnią. Tuż za nim czai się jednak jeden z najlepszych kawałków na tym albumie Deathstrike. W tym utworze południowcy z Demiser kłaniają się w pas dziedzictwu Motorhead z takim entuzjazmem, jakby byli pierwszym w historii zespołem, który wpadł na pomysł zagrania jak Lemmy i spółka, ale bardziej „mrocznie”!
Warto zaznaczyć, że pomimo sztywnego trzymania się określonej stylistyki, album nie jest nudny – wręcz przeciwnie. Każdy z utworów ma w sobie coś charakterystycznego i ogromny koncertowy potencjał, zwłaszcza wieńczący album Warfuck Demon Lust, który oddaje też specyficzne dla gatunku poczucie humoru, którego nie brakuje na tej płycie. Jednym z niewielu słabych punktów są tu wokale. Nie wiem czy to kwestia miksu, czy ograniczeń wokalisty, ale chwilami, szczególnie w bardziej melodyjnych momentach, są nieco zbyt monotonne i brakuje w nich ekspresji.
Jak łatwo się domyślić, po ilości muzycznych porównań, nie jest to bynajmniej album oryginalny czy wizjonerski. Wpływy wczesnych dokonań Celtic Frost, Bathory czy Venom są bardzo wyraźnie słyszalne. Nie mamy tu jednak do czynienia z tępym odtwórstwem tak ostatnimi czasy rozplenionym na heavy i thrash metalowym poletku. Through the Gate Eternal nie jest dziełem festyniarskiej grupy rekonstrukcyjnej. Czuć tutaj szczerą pasję połączoną z nieprzeciętnym talentem. A że nie odkrywają nieznanych lądów? Cóż, nie każde dzieło musi być oryginalne – czasami żeby stworzyć coś wybitnego, trzeba tylko umiejętnie poruszać się w ramach konwencji.
Ocena: 8/10
Demiser na Bandcampie
Demiser na Facebooku
Demiser w Encyklopedii Metalu
- Demiser – „Through The Gate Eternal” (2021) - 14 maja 2021
- Keys of Orthanc – „Of the Lineage of Kings” (2021) - 3 kwietnia 2021
- Endezzma – „The Archer, Fjord and the Thunder” (2021) - 20 marca 2021
Tagi: 2021, blackened thrash metal, Boris Records, Demiser, recenzja, review, Through The Gate Eternal.






