Site icon KVLT

Devilpriest – „In Repugnant Adoration” (2022)

Po pięciu latach ciszy wydawniczej powraca do nas gliwicki Devilpriest. Wydany pod egidą Odium Records In Repugnant Adoration jest drugim albumem studyjnym grupy. Przez ten czas wiele się zmieniło nie tylko w świecie, ale i w samym zespole. Roszady wewnątrz kapeli spowodowały, że ze składu nagrywającego debiutancki Devil Inspired Chants ostali się jedynie Tom Hermies i Necro Docre. Na szczęście przesunięcia te nie wpłynęły na fundament projektu: podejście obu mężczyzn do tworzenia obrazoburczego i niesamowicie agresywnego miksu black i death metalu.

Muzycznie In Repugnant Adoration stanowi kontynuację tego, co usłyszeć mogliśmy przed laty. Nie uświadczymy na krążku ani ewolucji, ani tym bardziej rewolucji, żadna z nich jednak nie była nikomu potrzebna, gdyż potężny ładunek bluźnierstwa po prostu zmiata z planszy. Na pozór chaotyczna struktura utworów nadal budzi skojarzenia z twórczością Azarath, a pojawiające się tu i ówdzie masywne zwolnienia wgniatają w podłogę. Oprócz sześciu premierowych utworów, z których najlepiej prezentują się otwierające album Shem-ham-forash i The Black Milk of Lilith (pozostałe numery, choć wciąż bardzo dobre, nie zapadły mi aż tak mocno w pamięć) zapoznać możemy się też z interpretacją Flowing Downwards, oryginalnie autorstwa fińskiego Black Crucifixion. Jak dla mnie utwór ten skąpany w „devilpriestowym” sosie wypada jeszcze lepiej niż pierwowzór. Znakomita robota!

Jeśli zapoznaliście się z Devil Inspired Chants, to zapewne część z was zgodzi się, iż jedyną słabą stroną debiutu gliwiczan było brzmienie – odbierało ono muzyce sporą część mocy, która uwalniała się dopiero na koncertach. Duet chyba doszedł do podobnych wniosków, gdyż na In Repugnant Adoration już pierwsze uderzenia w bębny po prostu urywają łeb. Nowy album Devilpriest dowodzi, jak bardzo odbiór muzyki potrafi się różnić w zależności od jakości nagrania. Brawa zatem dla odpowiadającego za tę kwestię Haldora Grunberga.

W tych okolicznościach nie sposób nie postawić drugiego wydawnictwa gliwickiego duetu o półkę wyżej od materiału, którym zaznaczyli swoją obecność na polskiej scenie. In Repugnant Adoration to dla mnie następca idealny. Ta death-blackowa nawałnica dopiero teraz ma okazję zaprezentować się w całym swoim majestacie i wielki błąd popełniają ci, którzy jeszcze po nią nie sięgnęli. Zwłaszcza fanom gatunku radzę go szybko naprawić – omija was jedna z mocniejszych premier ubiegłego roku.

Ocena: 9/10

Devilpriest na Facebooku

 

Exit mobile version