Elegis – „Kultus” (2020)

Od premiery nowej płyty polsko-norweskiego projektu Elegis minęło już kilka miesięcy – i kilkanaście odsłuchów – postaram się więc teraz z dystansem odnieść do tego, z czym zmierzyć się można na płycie zatytułowanej Kultus.

Trzy kwadranse obcowania z Kultus przebiegają nad wyraz szybko. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, kto zarejestrował bębny. Za „garami” zasiadł Krzysztof Klingbein, czyli moim zdaniem jeden z najbardziej utalentowanych i obiecujących perkusistów w Polsce. To właśnie partie perkusji są tutaj motorem napędowym całej muzyki.

Początek płyty to intro w stylu Septic Flesh z podniosłą orkiestracją, która po minucie przeistacza się w prawdziwą muzyczną bestię z potężnymi blastami na czele. Kolejne utwory rozpoczynają się albo klimatycznym intro albo, nie biorąc jeńców, od samego początku atakują słuchacza death metalową „sieką”. Na albumie tym słyszę spore inspiracje zespołami Redemptor i Hate, nie brakuje również industrialnych elementów w stylu australijskiego The Amenta. Całość wieńczy bardzo klimatyczny i instrumentalny utwór Anthem To The Dead Ones, swego rodzaju outro.

Jest to płyta dobra… i tylko dobra. Może dlatego, że za bardzo mi przypomina inne zespoły. Brakuje mi tu pierwiastka oryginalności, takiego zespołowego JA, znaku, że te dźwięki to domena Elegis. Na pewno muzykę urozmaicają symfoniczne wstawki, jednak jednym z większych mankamentów są partie wokalne, niemal identyczne w każdym utworze.

Elegis na najnowszym wydawnictwie przedstawia swoim fanom nowoczesne podejście do death metalu, w którym oprócz brutalności nie zabrakło zarówno chwytliwych i wpadających w ucho melodii, klimatycznych interludiów, jak i symfonicznych wstawek. Produkcja płyty jest klarowna, miejscami chropowata, nie ujmująca brutalności partiom perkusji, posiada też odpowiednią przestrzeń dla uwydatnienia złożoności instrumentalnej kompozycji.

Ocena: 7/10

Piotr
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , .