Dopiero co miałem przyjemność recenzować jeden z projektów Rogga Johanssona (np. Paganizer, Ribspreader, Down Among the Dead Man), a już przyszedł czas na kolejny. Tym razem mowa o projekcie założonym z Peterem Svenssonem (Assassin’s Blade) Furnace. Dark Vistas to o dziwo drugi w historii pełny album, poprzedzał go wydany przez Ablaze Productions Black Stone Church. Opisywany w tym tekście krążek wypuszczony został przez niezmordowanego siewcę undergroundu Soulseller Records.
Dark Vistas to jest mój pierwszy kontakt z Furnace, wcześniejszych dokonań nie znam. Album zapowiadał się old schoolowo. Czarno-biała okładka, przedstawiająca groteskową rycinę, zawierającą bliżej niesprecyzowanego stwora, czerwone logo i tytuły utworów silnie skierowane na mitologię Lovecrafta, zapowiadały grobowy death metal z ewentualnymi ukłonami do blacku. Jak się okazało, po wciśnięciu play prognozy okazały się nietrafione. Już otwierający album Suburban Nightmare uniósł moją brew w zdziwieniu, gdyż kompozycja zaczyna się wręcz gotycko, w stylu Cemetary, Septic Flesh z czasów Ophidian Wheel, i starego Paradise Lost. Kompletnie się takiego obrotu sprawy nie spodziewałem i zostałem zmuszony do „przemeblowania” oczekiwań. Gdy to mi się udało, krążka dopiero dało się słuchać. Jego melodyjność nie była tym, na co miałem w tym momencie ochotę i troszkę musiałem się przemóc. Należy też dodać, że Furnace do ciągotek do starego doom/gothic metalu nie waha się dokładać nieco szwedzkiej melodyki w stylu Edge of Sanity, co w połączeniu z małymi wpływami death metal w pierwszej kolejności skojarzyło mi się z wczesnymi płytami Amon Amarth (mógł mieć też na to wpływ growl Roggi, który momentami wpada w podobne barwy). Te skojarzenia niestety na jakiś czas spowodowały, iż odłożyłem płytę i wróciłem do niej dopiero niedawno. Dark Vistas ma melodyjność i brzmienie zakorzenione w latach 90., ale pomimo głębokiej miłości do muzyki tamtych lat, wyczuwam tu jeszcze sporą nutkę naiwności i niedoskonałości. Niestety Furnace odstaje od najlepszych płyt tamtego okresu (bo zakładam, że na tych gorszych zespół się nie wzorował).
Zdecydowanie bardziej podobają mi się utwory, w którym mniej słychać wpływy melodyjnej Szwecji, w tym zestawieniu brzmią nieprzekonująco i pozbawiają głębi. Znacznie bardziej do twarzy projektowi w nieco ciemnych kuluarach smutnych melodii i rytmów gotyku. Na pewno także spójny kierunek byłby wskazany, w pełni staromodnie. A że teraz już prawie nikt tak grać nie chce, to nie wątpię, że znalazłoby się wielu ludzi chętnych do zakupienia tej muzyki. Na dzień dzisiejszy Furnace jeszcze nie zachwyca i jest w moim uznaniu takim trochę brzydkim kaczątkiem, ma jakiś swój nieśmiały urok, ale do piękna mu jeszcze sporo brakuje. Jestem pewny, że sprawdzę następne dzieło projektu, ale do Dark Vistas wracać nie będę.
Ocena: 4/10
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
- Korypheus – „Gilgamesh” (2025) - 7 lutego 2026
Tagi: 2021, Dark Vistas, death metal, Furnace, melodic metal, recenzja, review, Soulseller Records.






