Gdyby ktoś zapytał mnie jakiś czas temu, czy znam stary, polski band Giaur odpowiedziałbym, że nie. Jednak gdyby ta sama osoba pokazała mi okładkę ich pierwszego dema Human Race to moja odpowiedź byłaby inna, bo obrazek kojarzę z zine’ów bardzo dobrze. Samej muzyki nie pamiętam wprawdzie, czy miałem okazję słyszeć w latach 90. Nie stoi to na przeszkodzie, by przy okazji wznowienia dwóch demówek Giaur nie nadrobić zaległości i przesłuchać kilka razy Human Race z 1992 roku i …of Gods z 1995. Wydawcą reedycji jest oczywiście niezłomna wytwórnia Thrashing Madness z jej łowcą perełek Leszkiem Sianożęckim na czele.
Giaur pochodzi z Będzina, tam też zespół urzędował przez niezbyt długi okres swojej działalności, który jednak wykorzystali dosyć owocnie. Dwa materiały demo, kilka sztuk z kapelami takimi jak Pandemonium, Azazel czy nawet Alastor i Proletaryat, co w tamtych czasach musiało znaczyć bardzo wiele. Zespół męczony był przez częste zmiany składu, co niewątpliwie podcinało mu skrzydła, a ostatecznym kopem w jaja było zaginięcie w upadającej wytwórni Loud Out Records taśmy ze ścieżkami ich drugiego materiału. Tak się traci rozpęd i możliwości działania, kiedy to historia zespołu mogła potoczyć się zupełnie inaczej.
Kompilację rozpoczyna demo starsze, czyli Human Race z 1992 roku. Materiał został nagrany w Sosnowcu w Decybel Studio. Nie wiem, na ile materiał został obecnie poprawiony brzmieniowo, ale jak na debiutanckie demo jest dobrze. Słychać, że wzorem legendarnego Morrisound Studio, klejono stopy perkusji. Trochę kosi po uszach, ale ostatecznie można jakoś to obejść. Muzycznie mamy tu mieszankę dużej ilości wpływów thrash i death metalu. Młodzi chłopcy wciskali do muzyki wszystkie możliwe inspiracje i czasami obok deathmetalowego jazgotu pojawia się wręcz heavymetalowy patent czy inny podciąg pod na przykład Metallikę. Przyznaję, że pierwszy odsłuch miałem niełatwy, ale dalej okazało się, że słucha mi się tego dobrze. Wyłapuję tu klimaty, które można kojarzyć z wczesnym Quo Vadis (szczególnie praca i brzmienie gitar). Specyficznym i zarazem oryginalnym elementem są tu wokale Łukasza Girka, który dysponował wtedy czymś na zasadzie melodyjnego ryku. Na Human Race brzmi to trochę topornie, ale już na …of Gods jak dla mnie żre zajebiście.
Matex numer dwa nagrano w 1994 w katowickim Beat Sound Studio. Progres, jaki dokonał się kompozycyjnie i brzmieniowo, jest ogromny. Zespół przez dwa lata stał się w pełni świadomym projektem, który zaczął pokazywać swój wyjątkowy styl. Osobiście słyszę tu wyraźne wpływy zespołów takich jak Vader czy wspomniany już Quo Vadis, ale też przebijają się ciągotki to Voivod, co po raz kolejny pokazuje, jak Kanadyjczycy byli uwielbiani w naszym kraju na początku lat 90. Dziewięć kompozycji składających się na demo (które jak dla mnie mogłoby być nazywane debiutanckim albumem) łączy w sobie naleciałości polskiej sceny ekstremalnej z wyraźnymi inspiracjami zza oceanu. Czasami riff przypomina mi o Celtic Frost, inny – stary Sodom, ale całość świetnie się przegryza i szczerze żałuję, że zespołowi nie było dane w pełni rozwinąć skrzydeł.
Thrashing Madness od ładnych paru lat funduje nam podróż po początkach polskiej sceny metalowej. O ile na początku wyławiał oczywiste, legendarne kąski, tak teraz prezentuje mniej znane, ale równie atrakcyjne materiały. Demówki Giaur wygrały moim zdaniem walkę z czasem i pomimo małych niedoskonałości (jak to u debiutantów) słucha się tego wzorowo. Kto nie liznął tamtych lat w czasie rzeczywistym, nigdy nie zrozumie, z jakimi poświęceniami łączyło się granie i nagrywanie muzyki, i tu dodatkowy szacunek za udane sesje nagraniowe.
Thrashing Madness na Facebook’u.
- Exhumed – „Red Asphalt” (2026) - 18 lutego 2026
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
Tagi: 2025, death metal, Giaur - Human Race/...of Gods, recenzja, review, thrash metal, Thrashing Madness.






