Jesuskomplex to drugi pełnowymiarowy album w dziesięcioletniej historii jednoosobowego szwedzkiego projektu Glädjekällor. Płyta wydana została co prawda zaledwie w 500 egzemplarzach przez austriacką wytwórnię Talheim Records (tak, to ta od Psychonaut), ale mając na uwadze poziom rozpoznawalności Glädjekällor, to i tak całkiem sporo. Z drugiej jednak strony 2400 i 1800 wyświetleń tego materiału na Youtube to jak na taką niszę nie w kij dmuchał…
Trwająca pięćdziesiąt minut płyta zaczyna się nader zgrabnie. Ciekawy riff, raczej ostry i bardziej szybki brzmi świeżo, choć linia melodyczna jest monotonna, rzekłbym nawet że tantryczna. W chwilach, gdzie dochodzi wokal, muzyka zwalnia, przez co growl jest bardzo uwypuklony. A jest on ciekawy, z pogłosem i bardzo pasuje do ostrych partii gitarowych. Spokojne, klawiszowe zakończenie pasuje do utworu kolejnego, który jako żywo przypomina mi dokonania Sigur Ros z czasów Takk czy Hvarf/Heim. Powiece, że to nie black metal? To posłuchajcie najpierw tego kawałka! Tylko że o ile jeden dysonujący utwór na płycie a’la Akarp jest ciekawym wyjątkiem, o tyle drugi już w tym samym stylu Den Bästa Sommaren budzi we mnie mieszane uczucia. Na szczęście Inkognito wraca stylem do dobrego pierwszego numeru. Jedyne co odróżnia te dwa kawałki to zapity menelski growl. Genialny! Utwór tytułowy to znów powrót do klimatów Sigur Ros. Mamy tu czysty wokal, tamburynka, zdawkową perkusję, klawisze i tak dalej. Znów niby nie black metal, ale to bardzo ładny, harmonijny numer. Podobnie zresztą jak kolejny, który dla odmiany jest czymś w rodzaju Enigmy, chorałów gregoriańskich i ścieżki dźwiękowej z jakiegoś psychodelicznego filmu w jednym. Bardzo, ale to bardzo ładna muzyka. Skilt Åt Att Förenas to pomieszanie zagranej na akustyku i klawiszach ballady z pojawiającym się już wcześniej menelskim growlem. Tylko koniec jest nieco mocniejszy, ze ścianą dźwięków, płynących z mocno przesterowanej gitary. Utwór przedostatni przybiera nieco na mocy, ale osią znów jest growl i dość delikatna gitara. Album zamyka utwór Alternativ – Uppvaknande czyli delikatne pożegnanie z deklamującym coś po szwedzku wokalem. Wyraźne i ostre klawisze prowadzące plumkającą klasyczną gitarę i kobiecy chórek zanoszą nas na koniec tego albumu.
Jesuskomplex to płyta bardzo specyficzna. Jeśli ktoś szuka w niej brutalnego black metalu, to niech lepiej trzyma się od niej z daleka. Jeśli ktoś lubi odskoczyć sobie od klasycznego nurtu gatunku, a jeszcze fascynował się kiedyś wspomnianym 5 razy Sigur Ros, to polecam ten krążek serdecznie. Ja wychowany na Enigmie i zafascynowany kiedyś Islandczykami z pewnością będę do tej płyty wracał. Choć mówiąc szczerze, album otrzymałby dużo wyższe noty, gdyby tych mięsistych kawałków było ze dwa razy więcej.
Glädjekällor na Facebooku
Glädjekällor na Bandcamp
Glädjekällor w Encyklopedii Metalu
Ocena: 7,0/10,0
- Mysthicon – „Bieśń” (2025) - 28 sierpnia 2025
- Sombre Figures – “Streams of Decay” (2021) - 15 lutego 2022
- Nigrum Tenebris – “I am the Serpent” (2021) - 14 lutego 2022
Tagi: 2020, ambient, Enigma, Glädjekällor, Jesuskomplex, post-black metal, recenzja, rock, Sigur Ros, Talheim Records.






