Moje koncertowe rozpoczęcie roku 2024 tym razem miało miejsce dość szybko, bo już 20 stycznia, na katowickim evencie formacji Noise River, November Might be Fine oraz GOZD. Koncert ten był dla mnie nie tylko okazją do dobrej zabawy, ale też do zapoznania się z twórczością dwóch ostatnich kapel, których niedawne wydawnictwa czekały na moją recenzję. Niniejszym na pierwszy ogień biorę to najświeższe z nich, czyli wydaną w styczniu EPkę Unilateralis braci Gozdek (wspieranych już przez nowego basistę Kacpra Sierpowskiego).
Zaprezentowany na żywo materiał z tego minialbumu przypadł mi do gustu, dlatego też z ekscytacją umieściłem krążek w odtwarzaczu i… niestety trochę się zawiodłem, choć nie do końca samą muzyką. Ta przez całe dwadzieścia pięć minut się broni, niezależnie od tego, czy Panowie skręcają w rejony post rockowe (pierwsza część Somewhere in Between), uderzają eksplozywnym i energicznym stonerem (jak w Rotten Humanity), czy wsączają w swoje granie szczyptę doomu (Thanatophobia). Kompozycyjnie nie można GOZD niczego zarzucić, to bardzo solidna robota. Można, a nawet trzeba było za to nieco lepiej dograć brzmienie basu, bo choć w kwestii fuzzu wszystko się zgadza, to momentami odniosłem wrażenie, że trochę brakuje mi w tym brzmieniu dołów.
Znacznie cięższym orzechem do zgryzienia okazał się za to wokal Kuby Gozdka, budzący również moje wątpliwości podczas katowickiego koncertu. Na szczęście przez większość Unilateralis operuje on dość charakterystyczną i kojarzącą się ze stonerowymi zespołami chrypą, i wtedy jeszcze jakoś to działa (choć idealnie i tak nie jest). Głównym źródłem mojego problemu są partie śpiewane czysto, takie jak w początkowej części otwierającego EPkę Somewhere in Between. To wtedy bardziej uwydatniają się mankamenty wokalu frontmana GOZD, na czele z dość kwadratowym akcentowaniem, a że wokal w muzyce, o ile oczywiście jest, stanowi dla mnie element zdolny położyć kwestie instrumentalne niezależnie od ich poziomu, to trudno mi było odsłuchać Unilateralis z satysfakcją.
Cóż, GOZD na scenie dopiero raczkuje, a niniejsza EPka jest dopiero ich drugim wydawnictwem (recenzji długograja This is Not the End również możecie niebawem spodziewać się na naszych łamach), dlatego póki co wrzucam ich do grona zespołów ze sporym potencjałem, które jednak w moim mniemaniu muszą popracować nad pewnymi elementami swojej sztuki. Koncertowo działa to już bardzo dobrze, w studio jednak trzeba trochę więcej czasu poświęcić na kwestie brzmieniowe oraz zmienić coś w wokalach. Obecnie jest nieźle, ale z takimi kompozycjami może być o wiele lepiej.
Ocena: 6/10
GOZD na Facebooku
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026
Tagi: 2024, ep, GOZD, recenzja, review, stoner rock, Unilateralis.







