Powiedzieć, że sypnęło splitami od Werewolf Promotion, byłoby lekką przesadą, ale po ostatnich, bardzo pozytywnych doświadczeniach z tym labelem biorę, co dają, w nadziei na poznanie kolejnych, młodych kapel.
Tym razem spotkało się tylko dwóch Panów, bo oba projekty to jednoosobowe twory. Gyotrelem to projekt rodem z Węgier, i nie ukrywam, że to właśnie on stanowił powód, dla którego sięgnąłem po to wydawnictwo. Powszechna świadomość o black metalu z bratniego kraju ogranicza się do legendarnego Tormentor, a bohater tego splitu też nisko kłania się wczesnym dokonaniom kapeli Attili Csihara. Black metal proponowany przez Gyotrelem jest przyjemnie przaśny i swojski na dość prosty, niemal piosenkowy sposób. Sporo tu zapożyczeń od protoplastów, ale wymykające się ryzom wokale i wybijający się na pierwszy plan klawisz na tle bardzo topornego, piwnicznego brzmienia sekcji dodaje sporo do i tak gęstego, wschodnioeuropejskiego klimatu. Nawet gdyby teksty były po angielsku, to i tak każdy szybko by się zorientował, że zespół po prostu musi pochodzić z naszego kręgu geograficzno-kulturowego. Jest tu brud wspomnianego Tormentor (choć wcale nie oparty na gitarach), jest szlachetna toporność wczesnego Master’s Hammer, jest tona specyficznego, swojskiego klimatu. Dziwne okrzyki i piwniczne wrzaski, klangujący, zbliżony do klasycznego heavy metalu bas, organy, obłąkana perkusja i bardzo oszczędna gitara – mało tego, najlepiej wypadają fragmenty, w których ten instrument jest nieobecny (środkowa część Nincs Visszaut), a i tak nie ma wątpliwości, z czym mamy do czynienia.
Zupełnie osobną sprawę stanowi brytyjski Haunted Sanity, który dwoma utworami równoważy pierwotne szaleństwo Węgra zaawansowanym obłędem, objawiającym się gęstym brzmieniem, mrocznymi riffami i wokalami, którym niedaleko do odgłosów z sali tortur, gdzie sól sypie się na otwarte rany. Glomor, bo o nim mowa, celuje w średnio szybkie tempa i nabijany rytm, z którym czasami rozbiegają się dość znane wszystkim riffy. Żadnej oryginalności tu nie znajdziemy, ale im głębiej w muzykę, tym bliżej do piwnicy, w której dzieją się przerażające rzeczy. Crushed By Mental Torment to porwany z norweskiego lasu troll, zamknięty w pokoju zwierzeń sadystycznego oprawcy – brzmienie i zagęszczenie topornych, prostych riffów przytłacza i dusi. Tutaj troll nie jest cięty, raczej podduszony do granic wytrzymałości, a wiadomo – mało co przeraża tak, jak bardzo powolne umieranie.
Czy ten split ma spójny charakter? I tak, i nie. Tak – bo klimat wytworzony przez dobrze rozumiane nieokrzesanie twórców rekompensuje wszelkie warsztatowe i kompozycyjne niedostatki. Nie – bo jednak to dwie różne jednostki chorobowe, choć ich przyczyna wydaje się taka sama. Tak czy inaczej, to tylko dwadzieścia kilka minut, a bagaż wrażeń niebagatelnej wagi.
Ocena: 7,5/10
- Peurbleue – „La Cigue” (2022) - 10 grudnia 2022
- Voidfire – „W Cienie” (2022) - 8 grudnia 2022
- Miasmes – „Vermines” (2022) - 23 listopada 2022
Tagi: 2019, album review, black metal, gyotrelem, haunted sanity, recenzja, split album, Werewolf Promotion.







