Z zespołami parającymi się noise rockiem oraz jego okolicami do tej pory było mi zwyczajnie nie po drodze. Dzięki szwajcarskiemu Heavy Harvest dojdzie w tej kwestii do wielkiej zmiany. Wydany przez Czar of Crickets Productions drugi album tria wpadł w moje ręce raczej z ciekawości i dla odstępstwa od standardowych black metalowych dźwięków, z którymi z reguły spędzam sporo czasu. Iron Lung przejdzie za to do mojej historii jako pierwszy tego typu krążek, z którym spędzę dużo czasu. Naprawdę dużo.
Ten krótki, trwający niewiele ponad pół godziny materiał łączy w sobie elementy noise rocka i hardcore punku, nie brak w nim również lekkiego stonerowego zabarwienia. Szufladki zobowiązują – od początku jest szybko, agresywnie i bardzo hałaśliwie. Jest również bardzo przyswajalnie – przesterowane gitary odgrywają wyłącznie wpadające w ucho melodie, co bardzo często skutkuje numerami, przy których punkowej energii i ponadprzeciętnej wściekłości człowiek ma ochotę wręcz oderwać się od podłogi, a całość Iron Lung ma w sobie ten czar, który wręcz krzyczy do słuchacza „zapętl mnie”. Cholera, bardzo chętnie.
Słabe punkty? Nie stwierdzono. Drugi krążek Szwajcarów jest równy i pozbawiony negatywnie wybijających się kawałków. Oczywiście należy wziąć tu poprawkę na to, że samego materiału zbyt wiele nie ma, ale jednak został on skomponowany wedle zasady „no filler – only killer”. Killerów zresztą jest tu naprawdę wiele – od napędzanych świetnymi, motorycznymi riffami Skeleton, Scream, Oven (swoją drogą rewelacja) czy tytułowym Iron Lung po szybkie strzały prosto w zęby pokroju znakomitego Needles czy najbardziej furiackiego na krązku Pig Doctor (a przecież początek utworu w żaden sposób nie wskazuje na nagły wybuch, do którego po chwili dochodzi), ten album po prostu nie schodzi poniżej pewnego określonego, wysokiego poziomu. Bardzo dobrze wypadają również kwestie brzmieniowe, a zwłaszcza mięsisty bas.
No cóż, szczerze mówiąc, nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Heavy Harvest to może i mało znana kapela, ale udało jej się to, co nie udało się innym, sporo większym przedstawicielom noise rockowej niszy. Nowy album tria sprawił, że na pewno poświęcę temu gatunkowi o wiele większą uwagę niż do tej pory. Iron Lung mogę tylko i wyłącznie polecić – to pół godziny świetnej zabawy, po której na pewno będzie was kusiło wciśnięcie przycisku „replay”. Dokładnie w ten sposób, w jaki właśnie po raz kolejny to robię.
Ocena: 9/10
Heavy Harvest na Facebooku
- Psychonaut – „World Maker” (2025) - 13 lutego 2026
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
Tagi: 2020, Czar Of Crickets Productions, Heavy Harvest, Iron Lung, noise rock, punk rock, recenzja, review.






