Death The Leveller – “II” (2020)

  •  
  •  
  •  
  •  

Death The Leveller to dubliński zespół, który ma w swych szeregach m.in. członków takich kapel jak Primordial (trochę to naciągane – gitarzysta Gerry Clince przez jakiś czas wspierał kolegów jedynie koncertowo) czy Mael Mórdha. Nazwa zespołu wzięta została z twórczości angielskiego, siedemnastowiecznego dramaturga, Jamesa Shirleya. W tekstach można znaleźć zresztą trochę poetyckich oraz historycznych odniesień. I…

No właśnie. Gdy szukając informacji o zespole przeglądałem różne źródła, to wszyscy rozwodzili się nad tymi właśnie konotacjami personalno-literackimi, zapominając, że bez nich król jest jednak goły, a może raczej niekompletnie ubrany. Szatki co prawda jakby na miarę, bo na albumie II dostajemy melodyjny doom metal skrojony podług rzemieślniczych prawideł, ale chyba niewiele więcej. Riffy nie są tu zbyt ciężkie, niemniej jednak zespół pozwala sobie na zmiany dynamiki, co zwiększa dosadność momentów mocniejszych. Chwile złudnego spokoju (przykładem prosty, niemniej jednak zgrabny motyw melodyczny w The Golden Bough) przeplatają się tu z większym dociążeniem gitarowych motywów. Sprawdza się to zwłaszcza w The Crossin, który ładnie rozwija się, przybiera na sile.

Nie idą jednak za tym większe zmiany tempa. Jasne, doom opiera się przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie na tych wolnych rejestrach, ale ten sam kołyszący rytm zaczyna w pewnym momencie jednak nużyć. Podobnie jak – i tu chyba największy zarzut – manieryczny, zaprawiony nutą dramatyzmu wokal Denisa Dowlinga. Osadzony w kanonach, niby pasujący do poetyckich tekstów, ale – jak śpiewała niegdyś śp. Kora –”męczę się, dręczę się…”. Coś tu nie gra, bo po wysłuchaniu całości czuję, że się ostatecznie znudziłem, lekko tylko wytężając słuch przy paru lepszych momentach. A to przecież niespełna 40 minut.

Podobne są do siebie te numery. Każda z czterech długich kompozycji oparta jest na identycznych założeniach – lekko zmieniają się jedynie proporcje. Nie można co prawda odmówić Death The Leveller pomysłu na siebie (bo muzyka, teksty, grafika splatają się w jedno), ale są tacy, którzy podobny koncept zrealizowali lepiej. Album II wypada przyzwoicie, ale to za mało, by wybić się z szeregu smęcących nam pięknie, melodyjnych w swym podejściu do doomu bandów.

To moja opinia, nic więcej. Spotkałem się w sieci z głosami zachwytu nad Irlandczykami, a przynajmniej akceptacją ich twórczości. Z tego też powodu warto wyrobić sobie własną opinię, bo ktoś tu się może mylić. Nie wykluczam, że ja. A może nie?

ocena: 5/10

 

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , .