Site icon KVLT

Hektor – „The Inner Dementia” (1989/2012)

Powracam do głębin wykopalisk wytwórni Thrashing Madness Production, gdzie odnalazłem kolejną perełkę polskiego podziemia. Jest nią wznowienie debiutanckiej płyty pochodzącego z Gdyni zespołu Hektor, noszącej tytuł The Inner Dementia i wydanej pierwotnie w 1989 roku przez MiL Records.

Zagłębiając się w historii nie sposób się nie zdziwić faktem, że zespół nie nagrał przed debiutem żadnego demo, a od razu skoczył na głęboką wodę, by w Primrose Lane Studio położyć ślady na pełniaka. Płytą zajął się nie byle kto, bo sam Adam Toczko, którego możecie znać z produkcji dla zespołów Flapjack, Acid Drinkers, Sweet Noise, Illusion, Kobong czy nawet Moniki Brodki i O.N.A. Co prawda materiał przed wydaniem został poddany nowemu masteringowi, ale i tak jestem pod wrażeniem jego brzmienia. The Inner Dementia jak na polskie standardy tamtych czasów brzmi potężnie i śmiem twierdzić, że niewielu mogło stawać z tym soundem w szranki. Mało tego, słychać, że wszystko jest dopracowane, dosyć rozbudowany materiał bogaty jest w zaskakujące partie, dogrywki, czego w tamtym czasie nie dało się jakoś powszechnie uświadczyć u „konkurencji”.

Styl muzyczny zespołu Hektor na pewno można spiąć określeniem thrash metal, jest to główny silnik napędzający kompozycje. Szybki, bezkompromisowy i dziki thrash metal, godny przymiotnika „polski” bo nasz thrash był najdzikszy w tamtym czasie. Obok ogromnej dawki tego odłamu muzyki ekstremalnej słyszymy małe, obowiązkowe ciągotki do death metalu. Pojawiają się przyspieszenia i parę charakterystycznych dla tego gatunku riffów. Jednak tym, co najbardziej zwraca uwagę, są całkiem bezpośrednie nawiązania do epickiego okresu zespołu Celtic Frost. Muzycy absolutnie się nie kryli z inspiracją muzyką Toma G. Warriora i jeżeli mam być szczery, jest to właśnie coś, co wyróżnia Hektora na tle innych kapel na naszej scenie. Szczerze mówiąc, nie słyszałem nigdzie tak trafnie i pomysłowo zrobionych utworów w tym klimacie, jednocześnie na tyle oryginalnych, by nie czepiać się, że to plagiat.

Jako bonus dodane zostały cztery kompozycje wzięte z płyty i na nowo zmiksowane przez basistę zespołu Gabriela „Gabrysia” Białobrzewskiego. Jeżeli mam być szczery, nowe wersje jak dla mnie nie wnoszą za wiele do całości, a nowy miks nie jest na tyle lepszy, by jakoś specjalnie się nad nim rozwodzić i stawiać będę jednak na podstawową tracklistę The Inner Dementia.

Tak, Thrashing Madness znowu trafił w mój gust. Wznowienie to „biega” już po rynku ładnych parę lat, ale dla tych, którzy przegapili, bądź odłożyli zakup na później, warto go przypomnieć. Pomimo tak mocnego albumu Hektor nie zrobił kariery, ale pozostawił po sobie bardzo fajną pamiątkę, którą każdy szanujący się maniak podziemnych brzmień powinien znać.

Thrashing Madness na Facebook’u.

Exit mobile version