Umysły ścisłe nie lubią splitów. Splity nie mieszczą się w uporządkowanym technicznym świecie równoległych linii, podziałów na zdefiniowane zbiory i podzbiory i granicach jasno wyznaczonych przez jednoznaczne definicje. Split to nie jest EPka, to nawet nie jest singiel. Nie wiadomo, na którą półkę takie coś wrzucić, czy przy nazwie pierwszej, czy drugiej kapeli. No i żaden split nie jest całością, którą można by jakoś ocenić.
Dlatego jako umysł ścisły do dzisiejszego dnia włącznie nie nabyłem nigdy żadnego splitu, nie wspominając już o próbach recenzowania takiego tworu.
Stało się jednak. W ramach testów nowych kierunków eksploracji w me lepkie na płyty łapy wpadło aż pięć splitów. I teraz trzeba coś o nich napisać. Tylko co?
Analityczny umysł w pierwszej kolejności każe zapytać, co my tu mamy? A więc mamy dwie kapele, często różniące się od siebie i kilka kawałków, nagrywanych niekoniecznie po to , by stanowiły zamkniętą całość. No to jak tak, to mamy coś na spróbowanie, utwory na testy, płytę na zakąskę, na zaostrzenie apetytu. Przystawkę przed daniem głównym.
Tym razem posiłek ten serwowany jest w restauracji Wolfspell Records. A jedli będziemy Hermodr jako zupę oraz Is jako drugie danie. Czy można prosić o kompot?
Po pierwsze obiad może wywołać bóle głowy i bóle menstruacyjne (zwłaszcza jeśli ktoś jest uczulony na mniej radykalne odmiany Black Metalu). Mieszanka szwedzkiej zupy rybnej i rosyjskiego drugiego dania w postaci kulebiaka mogą wydać się mieszanką wybuchową. Ale tylko z pozoru – na szczęście.
Oba jednoosobowe hordy poruszają się w klimatach Black i Dark Ambientu. Jeśli kojarzycie Lustre lub Vinterriket to wiecie, czym to się będzie jadło. Łyżką i widelcem, to pewne. Z tą jednak różnicą, że makaron w zupie dłuższy niż w kulebiaku.
I tu i tu dawka przytłaczającej melancholii i nostalgii stanowi zasadniczy ładunek kaloryczny (trzymając się kulinarnej nomenklatury). I choć podczas posiłku jest nam zimno, ciemno i duszno, to ani przestrzenności, ani różnorodności w smaczkach poszczególnych dań odmówić kucharzowi nie można.
Hermodr jest bardziej delikatny, więcej w jego dwóch utworach liryki a więc growl i gitary chowają się nieco z tyłu. Choć nie powiem, ostra nuta jest tu także wyraźnie zauważalna i nie można powiedzieć, że Szwed poszedł w ślady Liholesia.
Is jest ostrzejszy. I choć linia klawiszy jest bardzo wyraźna, to perkusja ma tu dużo więcej do roboty, niż u poprzednika. Nokkenowi znacznie bliżej do Vinterriketa, a klimaty przez niego tworzone są równie mroźne.
I chyba tyle. Reasumując, obie kapele polecam zdecydowanie masochistycznym zwolennikom nostalgii za melancholią, zwolennikom grania nieco spokojniejszego, ale nie pozbawionego pazurów i kłów tygrysa syberyjskiego. Dla takich (jak i ja) muzykofili obie kapele to niezła gratka i po przesłuchaniu tego splitu popularne serwisy aukcyjne pójdą pewnie w ruch. Ja loguję się tam już teraz.
Ocena: 9,0 / 10,0 – 9,0 / 10.
- Mysthicon – „Bieśń” (2025) - 28 sierpnia 2025
- Sombre Figures – “Streams of Decay” (2021) - 15 lutego 2022
- Nigrum Tenebris – “I am the Serpent” (2021) - 14 lutego 2022
Tagi: Hermóðr, Is, When the Frost has Stopped the Time, Wolfspell Records.







