Holy Death – „Evil?” (1997/2023)

Nadszedł czas na zmierzenie się z jeszcze jednym wydanym przez Old Temple wznowieniem  wydawnictwa zespołu Holy Death. Jakim cudem wypuszczona dwa lata temu reedycja wydanej w 1997 demówki Evil przekisiła się u mnie tak długo? Nie wiem, ale na szczęście nie jest to już istotne.

Ważny jest za to fakt, że to kolejna pozycja niesamowicie udanie odrestaurowana w nowym wydaniu. Zapomnijcie o ośmioutworowym oryginale – nowa wersja (zatytułowana Evil?) zawiera łącznie trzynaście kompozycji, które razem dają ponad godzinę muzyki. Można więc uznać wznowienie Old Temple za edycję definitywną – wyciśnięto tutaj maksimum dostępnego materiału i samo to powinno dla największych fanów kapeli stanowić wystarczający powód do zakupu.

Co do samego materiału mam za to dość mieszane odczucia. Przyznaję uczciwie, że choć oryginału nigdy nie słyszałem, to wiedząc o tym, że zespół w chwili wydania go miał już na koncie Abraxas i Triumph of Evil, miałem pewne wyobrażenie o tym, co usłyszę. Zostało ono zrealizowane połowicznie – pierwsze cztery kawałki to takie Holy Death jakie znam i lubię: black metal z heavy metalowym podszyciem. Pomiędzy tymi numerami a udanym coverem Freezing Moon mamy jednak trzy ambientowe kompozycje, które po prostu nie są moją bajką. Circle of the Astrals wyróżnia się chociaż fenomenalnie złowieszczym klimatem, przy Abyss of Ecstasy i Victims of Suffering przechodziły mnie za to ciary żenady. Bonusy zaś jak to bonusy – wycelowane są raczej w die hardów i nie wzbudziły we mnie większych emocji.

Jeśli więc jesteś wielkim fanem zespołu Necronosferatusa i nie masz jeszcze Evil? na swojej półce, to czym prędzej nadrób zaległości, bo Old Temple znowu odwaliło kawał dobrej roboty. Pozostałym polecam kupno jedynie w celu uzupełnienia swojej kolekcji, nawet jeśli samo wydawnictwo w katologu zespołu stanowi dla mnie bardziej coś w rodzaju ciekawostki.

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .