Przejdź do treści

ILLUSION – „9” (2026)

0

Mam To! Słucham przedpremierowo nowy krążek Illusion. Album, na który w ogóle nie czekałem i mnie nie interesował dopóty, dopóki nie usłyszałem singla go promującego czyli „Świata Skraj”. Utwór ubrany w żywiołowy obraz mnie wciągnął nie tylko muzycznie, ale i lyricznie wywołując tak zwane „ciary” i okrzyk o treści „Illusion wróciło!”. Od tego momentu na myśł o „9” dreptałem z niepokoju w miejscu i liczyłem na to, że będzie to płyta potężna. Jej premiera przewidziana jest już na 23 października i z tego co zauważyłem w sieci, niektórzy szczęśliwcy otrzymali już swoje preordery CD (na winyl trzeba poczekać do listopada). Za wydanie tej płyty odpowiada tak jak w przypadku poprzednika Presscom.

Tekst ten muszę rozpocząć kilkoma słowami odnośnie brzmienia albumu bo jest ono w moim uznaniu ważną częścią tego jak się go odbiera. Album nagrano w Prusiewicz Studio  z Tomaszem Zalewskim za konsoletą. Mając w pamięci jego pierwsze kroki i plastikowe produkcje dla na przykład Thy Disease i Delight w życiu bym nie pomyślał, że wykręci on coś takiego jak na nowej Iluzji. Brzmienie po prostu miażdży. Jest żywe, naturalne, selektywne, mocne. Uwypuklono tu najważniejsze składowe starego stylu zespołu, położono nacisk na ciężar gitar i energetyczną rytmikę całości. Album brzmi światowo i słuchając go jestem dumny, że w naszym kraju są ludzie, którzy są w stanie wyciągnąć z muzyków taką jakość. Pod względem soundu nie ma tu żadnych słabych punktów, album brzmi lepiej niż by można sobie wymarzyć Illusion 2026.

Zabieg ten na pewno nie byłby do tego stopnia skuteczny gdyby nie fakt, że czwórka muzyków napisała zajebiste kawałki. Na „9” składa się z utworów dobrze wymyślonych i zagranych, chylących się w stronę klasycznego stylu zespołu. Jest to w moim uznaniu materiał, jaki można nazwać korzennym, nie wyobrażam sobie by dało się nagrać coś bliższego płytom 2,3 i 6. Mamy tu do czynienia z rwanymi, helmetowymi riffami znanymi z 2 i 3, mamy też trochę zagrywek „pod korna”, które pojawiły się na 6. Wszystko to zagrane po naszemu, po ilużynowemu – tak jak miało być zagrane.

Jestem gościem, który nie uznał Anhedonii za płytę Illusion. Pewnie wkurzę tu kilku czytających te słowa, ale kompletnie mnie ta płyta nie ruszyła i nazwałem ją kolejnym albumem Lipali. Nie znalazłem na niej nic z najlepszych cech muzyki kapeli, którą tak kochałem w latach 90. „9„-tka jest względem tego jej zaprzeczeniem, Jest płytą manifestem tego czym jest, czym powinno być Illusion.

Od pierwszych dźwięków „Credo”, czyli kompozycji otwierającej płytę nie ma wątpliwości z kim mamy do czynienia. Mocny, ciężki riff, świetny tekst – tak sobie wyobrażam ich muzykę.

Z dwójeczką wjeżdża „Elegia”, trochę mniej przebojowa, ale osadzona na rwanym riffie unosi ciężar jedynki, a wykrzyczane „my to wiemy od lat, absencja Boga to fakt” zapada w pamięć. Kolejny, trzeci song noszący tytuł „Na Zawsze…” jest bardziej radiowy, nieco melodyjniejszy, aczkolwiek niepozbawiony uderzenia i mocnych, skandowanych chórków. Następnym jest „Pętla”, zaczynający się delikatnie, ubrany w melodyjny śpiew Lipy, by ostatecznie rozkręcić się do bardziej żywiołowych klimatów.

Z numerem pięć wlatuje „Mało Nam”, który tekstowo porusza jeden z trudniejszych aspektów życia czyli „mieć czy być”. Jest to tekst, z którym w pełni mogę się utożsamiać i nie wątpię, że nie będę w tym odosobniony. Następny nosi tytuł „O Jednego mniej” i na ten moment najmniej mnie wkręcił. Zbudowany na dosyć skocznym patencie nie do końca mnie porywa, ale też nie mógłbym nazwać go słabym. Poziom na płycie jest bardzo wysoki i żadna kompozycja nie spada niżej nazwania jej mianem dobrej.

„Front” wjeżdża z pozycji siódmej i w moim odczuciu jest bardzo zbliżony do klimatu Trójki. Skandowany tytuł utworu w refrenie siedzi jak te z „Nikt” czy „Vendetta”. Po Froncie wskakuje mój zdecydowany numer jeden czyli „Świata Skraj”. Utwór dynamiczny, pozbawiony wad i ten tekst… Tak proszę państwa wygląda prawdziwy patriotyzm, a nie jakieś machanie flagą na pokaz „sąsiadom”. Dobra kompozycja, jeszcze lepszy tekst.

Tym sposobem zbliżyliśmy się do końcówki. Po „Świata Skraj” ciężko sprzątać, ale riff otwierający „Taki jak ty” unosi ciężar. Potem wchodzi typowa „lipowa” zwrotka, a następonie najmelodyjniejszy refren z płyty. Jest to rzecz jaką chyba polubią wszyscy choć tekst tej piosenki na pewno trafi w czuły punkt niejednego słuchacza bo porusza tematy nienawiści, zazdrości i zawiści czyli skaz, które płyną w naszej, polskiej krwi.

Na pożegnanie muzycy przygotowali coś bardzo odpowiedniego, balladę noszącą tytuł „Nie zawiodę”. Znacie Tomka, wiecie w jakie punkty potrafi trafić, gdy jest delikatny i szczery do bólu. Bardzo fajna kompozycja, wręcz wzruszająca. Cieszę, się, że się pojawiła by zamknąć gniewną całość. Nie jedna/jeden uroni przy nim łzę.

Jestem gościem, który jest uczulony na „antyradiowe”, polskie klimaty. Nie łyknąłem Anhedonii, bywałem na koncertach Illusion, ale szczerze, raczej nie wierzyłem, że czymś mnie jeszcze ten skład zaskoczy. Piszę to byście zdali sobie sprawę jak zostałem trafiony przez „9”. Na dzień dzisiejszy album spełnił oczekiwania starego fana Illusion. Jestem nim od pierwszego obejrzenia wideoklipu w jakimś Clipolu czy innym programie TVP. Nie jestem natomiast w stanie zliczyć ile razy „zagrałem” „Nóż” na kiju hokejowym, we flanelowej koszuli wkręcony w rolę frontmana. Taki ze mnie był kiedyś gagatek. Dla tego cieszę się niezmiernie, że mogę znowu powiedzieć, że Illusion skopało mi czterdziestoczteroletni zad jak kiedyś dwunastolatkowi. Może i czasy są inne, może i ciężej nagrać coś wyjątkowego i konkurować z nostalgią klasyków, ale k***a jest dobrze! Jest pozytywnie.

OCENA: 10/10
(Visited 1 times, 1 visits today)