Site icon KVLT

Komety – „Alfa Centauri” (2020)

Kto zna, kto lubi, kto ceni, ten ucieszy się ponownie – Komety wracają po sześciu latach z nową płytą. Nawet jeśli Alfa Centauri trwa zaledwie nieco ponad 20 minut, to termin LP jest jak najbardziej zasadny. Wszak w złotej erze rock’n’rolla longplaye zabierały nas mniej więcej w takie, niezbyt długie, ale intensywne wyprawy. Dawka to wystarczająca, by wyłuskać kilku hitów, gotowych rozkręcić każdą prywatkę, a przy okazji zmusić do nostalgicznych rozważań. Formacja, której od początku lideruje Lesław Strybel, skutecznie wciąga słuchaczy w świat amerykańskiej i brytyjskiej muzyki rodem z lat 50. i 60. Ale choć mamy tu do czynienia z ukłonami w stronę retro estetyki na wskroś anglosaskiej, całość nosi w sobie autorską myśl i jest też swojska dzięki tekstom zakorzenionym w naszej rzeczywistości.

Dziesięć utworów, w tym parę bardzo krótkich (instrumentalne Szyfry, Walka z instynktem), dostarcza sporo skojarzeń. Komety przemierzają firmament dobrze sobie znany, a zatem nie pozwalają sobie na kiksy ani eksperymenty. Liczni goście skutecznie uzupełniają klasyczne rockowe trio. Na Alfa Centauri rozbrzmiewają instrumenty klawiszowe (organy i melotron), perkusyjne (wibrafon oraz ksylofon), a dęte (puzon i trąbka) dodają całości nieco charakteru, czasem psychodelicznego zacięcia. Proste to dźwięki, ale podane z wyczuciem, zgodnie ze starymi recepturami z książki kucharskiej babci, która przed dekadami szalała na dancingach, ale też dostrzegała niedostatki otaczającej jej rzeczywistości. Bo Alfa Centauri to mimo wszystko płyta aktualna, nieuciekająca od lirycznych komentarzy dotyczących współczesnych spraw i codziennych rozterek.

Faworyci? Choć łyknąłem całość na raz, a potem jeszcze i znów, to jednak pokuszę się o swoje typy. A niechże to będzie piosenkowy i przebojowy kawałek Upiory w szuwarach, albo hipisowskie, bliskie temu, co grało się u zarania epoki „flower power” Horyzonty. To w pierwszej kolejności. Może podobać się także miks wręcz hardrockowych dźwięków z psychodelicznym rozmyciem w Rezonansie. Wpada w ucho wakacyjny, sławiący Trójmiasto, singlowy numer Gdańsk, Sopot, Gdynia. A jest jeszcze dancingowy Nigdy, napędzana marszowym rytmem piosenka Na sprzedaż, skoczny kawałek Dominika się waha

Dla każdego coś miłego? A niekoniecznie, bo Komety to specyficzny świat. Nie każdy go zaakceptuje, ale niektórzy się zakochają w tych dwudziestu paru minutach vintydżowych nawiązań i poetyckich tekstach, wyśpiewanych w charakterystyczny sposób przez Lesława. Bo przecież zespół od lat ma swoich wiernych fanów, nie tylko w Polsce. I to się już nie zmieni, bo dobrze Kometom w pewnym anturażu romantyczno-egzystencjalnego rockabilly na kwasie. Alfa Centauri nie jest może nowym otwarciem po latach i podróżą do innej galaktyki, ale gwarantuje ciekawe doznania.

ocena: 7,5/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Exit mobile version