Living Gate – „Deathlust” (2020)

12 czerwca br. Relapse Records wydała debiutancką Epkę zespołu Living Gate, która nosi tytuł Deathlust. Materiał na niej zawarty to stuprocentowy death metal starej amerykańskiej szkoły i nic jakby w tym zaskakującego, że Relapse stawia tu swoje logo. Sama muzyka to też raczej rzecz mało zaskakująca, zastanawiająca natomiast jest informacja, iż Living Gate to zespół złożony z członków zespołów Amenra, Yob, Oathbreaker i Norska. Co jak co, ale po muzykach, których macierzyste kapele lawirują w raczej ezoterycznych dźwiękach, takiego obrotu sprawy się bym nie spodziewał.

Nie zmienia to jednak faktu, że Living Gate stał się rzeczywistością, a Deathlust orze mózg bardzo intensywnie. Jak się można spodziewać, Epka pomimo że utrzymana jest w stricte death metalowym rejonie, to posiada mały pierwiastek spaczenia i iście złowieszczy klimat. Członkowie kapeli w macierzystych zespołach grają może przystępniej, lecz nadal ciężko, mrocznie i to jest także punkt zbiorczy z LG. Krążek jest bardzo „ocieniony”, pełźnie gdzieś w mroku, za rogiem kryjąc swój obrzydliwy łeb poza zasięgiem zmysłów niczym potwory mitologii Lovecrafta, starając się doprowadzić umysł do szaleństwa.

Pięć kompozycji łączących się w Deathlust, swój mrok zasysa z klasyki florydzkiego metalu, mieszając w sobie chaotyczny styl Immolation, ciężar Incantation z odrobiną nowej\starej szkoły (kapele typu Outher Heaven, Creeping Death czy Tomb Mold, które kroczą podobnymi ścieżkami). Jest ciężko, brutalnie, w umiarkowanych tempach, a większość riffów unika wysokich dźwięków bardzo skutecznie. Jest to dla mego ucha atrakcyjny sposób tworzenia metalu, ale przyznaję także, że takie podejście tworzy ryzyko, iż pełny krążek może okazać się za mało urozmaicony. Możliwe, że są to niepotrzebne obawy i LG bez problemów nagra morderczy debiut, ale na dzień dzisiejszy osiemnaście minut trwania Ep wydaje się czasem idealnym, by utrzymać słuchacza w czujności i nie powodować przesytu. Jednocześnie bardzo bym nie chciał, żeby muzycy zrezygnowali z intensywności na rzecz większej ilości upiększaczy. Co przyniesie debiut mam nadzieję wyjaśni się w niedalekiej przyszłości, a na dziś zostawiam solidne cztery z plusem, czyli w skali KVLT wypada na 6.5.

Ocena: 6.5/10

Living Gate na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , , .