Site icon KVLT

Magical Heart – „Heartsonic” (2022)

Pochodząca z Monachium kapela Magical Heart czerpie przede wszystkim z dziedzictwa hard rockowych lat 80., lokując się muzycznie i tekstowo blisko pop rocka. Sami zresztą określają swój styl lapidarnym określeniem „Melodic Rock” – to cytat z facebookowej strony zespołu. Nie jest to jednak koniunkturalne granie, nastawione na produkowanie piosenek ze stemplem „radio friendly”. Muzykom tak po prostu w duszy gra i, jak można podejrzewać, kłaniają się przede wszystkim swoim młodzieńczym fascynacjom.

Debiut w postaci Another Wonderland ciążył w kierunku grania bliskiego złotym czasom Bon Jovi i Europe. Na Heartsonic zespół nieśmiało próbuje nowych rozwiązań, ale wciąż w ich piosenkach wybrzmiewa nuta tęsknoty za minionym czasem wielkiej popularności melodyjnego rocka, gdy przepełniony fanami stadion powtarzał słowa wraz z wokalistą. I nawet jeśli wkrada się w propozycję Magical Heart pewien pretensjonalizm, to trudno odmówić ich piosenkom pewnego uroku, a muzykom umiejętności. Ze składu odszedł współodpowiedzialny za kompozycje gitarzysta Gernot Kroiss, ale na nowym albumie zdążyły jeszcze znaleźć się dwie jego kompozycje It Could Go On (Forever) oraz Eleven Raise. I obie mogą kandydować do miana najlepszych na Heartsonic. W pozostałych numerach Frontman Magical Heart, Christian Urner, wziął na swoje barki napisanie całego niemal materiału samodzielnie i uleciała gdzieś lekkość, a dobrych melodii jest tu jakby mniej.

Nie oznacza to, że przemeblowany skład nie kryje w sobie potencjału. Urner dysponuje naprawdę ciekawym, lekko zachrypniętym głosem, jakby wyciągniętym z lamusa muzyki rockowej, który doskonale pasuje do tego typu muzyki, przywołując nostalgiczne wspomnienia. Nowy wiosłowy radzi sobie dobrze – jego riffy są solidne, a solówki, choć nie przeładowane pomysłami i technicznymi patentami, wypadają ciekawie. Brak jednak na Heartsonic prawdziwych hitów i stadionowych hymnów – czy raczej pretendentów do takowych. Na pierwszej płycie było ich więcej, ale to tylko moje zdanie.

Drugi album Magical Heart zawiera w sobie niezłe piosenki, ale słuchanie ich w tej dawce w pewnym momencie może budzić lekkie znużenie. Niby te melodie wydają się chwytliwe, a jednak żadna nie zostaje z nami na dłużej. Na pewno nie można odmówić płycie dobrych aranży i porządnej produkcji. Całość brzmi klarownie, soczyście, muzyka podana została z pewną przestrzenią i dynamiką, co nieco podbija ocenę. Teksty lokują się w radiowych, rockowych kanonach pisania o wszystkim i niczym. Kto tęskni za graniem mieszczącym się stylistycznie pomiędzy Brianem Adamsem a Mötley Crüe, powinien płytę Niemców sprawdzić.

Ocena: 6/10


Magical Heart
na Facebooku.

Exit mobile version