Mesmur poznałem, kiedy wypuścili swój czwarty krążek, Chthonic. Jego premiera odbyła się czternastego kwietnia bieżącego roku nakładem niezmordowanej Aesthetic Death, co od razu przygotowało mnie jako słuchacza na podróż w świat muzyki ambitnej i nieoczywistej.
Jak się okazało, tym razem wytwórnia nie wysłała mnie w odmęty psychodelicznego black metalu i wraz z Mesmur zaproponowała głębiny maksymalnie powolnego doom metalu. Chthonic jest pięcio-utworową płytą, która trwa prawie pięćdziesiąt minut, a więc musicie sobie zdawać sprawę, że przebojów radiowych tu nie uświadczycie. Grobowy doom dominuje przez cały czas trwania krążka, a małe wpływy psychodelicznego rocka lat przeszłych, ukazujące się głównie w partiach pozbawionych przesterów gitarowych i klawiszy, są wyjątkami potwierdzającymi regułę. Tworząc swą sztukę muzycy zadbali, by była absolutnie czysta gatunkowo, by stała się wręcz encyklopedycznym przykładem gatunku funeral doom metal. Ich powolny, ociężały, a zarazem bardzo atmosferyczny i ciężki album wgniata, czaruje i zmusza do wybicia się z codziennego biegu, szybkiego trybu życia. Spowalnia tętno serca, wprowadza spokój i daje okazję na chwilę kontemplacji.
Ja zapadłem się w świat Chthonic od pierwszych sekund pierwszego jej odsłuchu. Jest w tej płycie coś, co bezproblemowo uzyskało moją akceptację. Jest szczera, niewymuszona i niekoniunkturalna. Jej mocą jest brak niepewności, zbędnych elementów i często spotykanych u niektórych zespołów zagrywek pod publikę. Jest pewnie trochę zespołów oferujących muzykę o podobnym charakterze, a Mesmur na pewno nie wymyślił koła na nowo, ale wnosi do gatunku swoje JA, które posiada odpowiednią dawkę wyjątkowości i charyzmy. Zdecydowanie będę wracał do Chthonic.
Ocena: 8/10
- POISON RÜIN – „Hymns from the Hills” (2026) - 29 kwietnia 2026
- EXHUMED, GRUESOME, ORBSTRUCT – 2 Progi, Poznań 17.04.2026 - 27 kwietnia 2026
- House by the Cemetary – „Disturbing the Cenotaph” (2025) - 23 kwietnia 2026
Tagi: 2023, Aesthetic Death, Chthonic, doom metal, funeral doom, Mesmur, recenzja, review.







